Star Wars Battlefront potrafi oczarować nie jednego fana swym unikatowym klimatem Gwiezdnych Wojen, lecz może odrzucić od siebie hardcorowych graczy szukających tego co seria Battlefield im zawsze oferowała.

Ekipa z DICE nie ma wcale łatwego życia, a jeszcze trudniejsze stoi przed nimi zadanie. Ostatnie ich produkcje nie należały do wybitnie udanych, zwłaszcza pod względem technicznym. Szczególnie ta ostatnia część nie ustrzegła się  przed rażącymi błędami, licznymi bugami, zaliczając dość poważną wpadkę. Sama jej płynność rozgrywki w dalszym ciągu kuleje oraz utrudnia przyjemną zabawę graczom na całym świecie.  Niegdyś firma ciesząca się sporym uznaniem oraz szacunkiem wśród graczy na całym świecie, dziś musi prężnie odbudowywać nadszarpnięte wartości i wizerunek firmy. Na całe szczęście już teraz widać starania twórców  i wyraźny postęp nad nowym projektem osadzonym w kultowym świecie Gwiezdnych Wojen. Doceniam odwagę Szweckiego studia za to, że nie tylko podjęli się próby wskrzeszenia jednej z najbardziej rozpoznawalnej i kasowej marki w tym uniwersum, ale także nie boją się tego światu pokazać.  Jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tej jesieni praktycznie niebawem zapuka do naszych drzwi. Czy na chwilę obecną wersja demonstracyjna Battlefronta przekonała mnie do zakupu pełnej wersji? To ponownie nie będzie prosty wybór, lecz już teraz zapraszam was drodzy czytelnicy do zapoznania się z moją opinią. na temat wielce oczekiwanego hitu 2015 roku.

 

 

Nie da się opisać jak bardzo czekałem na tą chwilę, aby na własne oczy zobaczyć jak sprawuję się rozgrywka w grze Star Wars Battlefront.  Już na samym wstępie zostałem rzucony na głęboką wodę w epickiej bitwie o Hoth w trybie Walker Assault. Zimowa sceneria, kroczące machiny, ikoniczne dla tego uniwersum AT- AT, odgłosy blastera to wywarło na mnie zdumiewające wrażenie. Takie, że nie mogłem od niej oderwać swojego wzroku. Od razu poczułem filmowy klimat Gwiezdnych Wojen, a do tego doszła jeszcze ta przepiękna oprawa wizualna z czego słynie ekipa z Dice. To było jednak udekorowanie tego co jest piękne w tym uniwersum. Jednak tym razem jest to jeszcze wyższy poziom szczegółów w porównaniu z ostatnim Battlefieldem. To niezwykle ambitny projekt szwedzkiego studia, tylko rodzi się pytanie czy nie jest to nazbyt ryzykowne posunięcie ze strony deweloperów? Zauważyłem pewną narastająca tendencję, że twórcy gier komputerowych w ostatnim czasie boją się tworzyć tytuły bazujące na licencji Gwiezdnych Wojen. Tak właśnie swój żywot zakończyła inna całkiem dobrze zapowiadająca się produkcja Star Wars 1313.  Jednakże ma być to produkcja wyłącznie nastawiona na sieciowe batalie. Trochę szkoda, że deweloperzy postanowili zrezygnować z części fabularnej. Niemniej wynagrodzeniem ma być możliwość rozegrania samemu lub wspólnie ze znajomym szeregu misji w trybie survival. Choć moim zdaniem to zbyt marna pociecha. Tymczasem prawdziwą nagrodą, a także ucztą ma być dopracowany i rozbudowany tryb sieciowy. Oby tym razem obyło się bez błędów!

 

Gameplay z gry na tegorocznych targach E3 dosłownie zwalił mnie z nóg. Oczywiście nie każdy spektakularnie wyglądający pokaz danej produkcji przekłada się na tą realną rozgrywkę zważywszy na brak wyreżyserowania odpowiednio wcześniej przygotowanych scen. Mimo wszystko jest to poziom zbliżony jaki oferuję nam właśnie ta gra. Wszystko dzieje się w zastraszająco szybkim tempie, a starcia rebelii z imperium przykuwają wzrok, że aż chce się w tym widowisku uczestniczyć. Dlatego też szybko złapałem za myszkę i zaszalałem tak, że aż śmierć mego szturmowca rebilii dopadła w pierwszej sekundzie meczu. Nie wszystko tutaj współgra, a gameplayowo są braki i dociągnięcia. Przede wszystkim absurdalne wydaję się latanie statkami, które jest totalnie uproszone i mało intuicyjne. Z kolei bohaterowie uniwersum świata Gwiezdnych Wojen są prze-koksowani i potrafią zabijać hordy wrogów przynajmniej jeśli chodzi o Luke'a Skywalkera. O balansie stron w trybie Walker Assault w której przeważnie wygrywa strona Imperium każdy raczej osobiście doświadczył. Skromna ilość dostępnego sprzętu i pojazdów również budzi obawy jak dużo tego będzie w pełnej wersji. Brak podziału na klasy znanego z serii Battlefield też zastanawia mnie czy rezygnacja z tego wyjdzie grze na dobre. Więc łatwo można zauważyć, że tych obaw trochę się namnożyło, ale jeśli uda się to wszystko osiągnąć, czyli poprawić to dostaniemy na prawdę genialną produkcję bazującą na licencji Gwiezdnych Wojen.

 

W trakcie rozgrywki odniosłem wrażenie, że kooperacja drużyny nie ma już aż tak wielkiego wpływu, może było to kwestią słabego zgrania teamu. Nie wiem czym było to spowodowane, ale w becie czułem ogromny chaos jaki panował w obydwóch trybach sieciowych. To zapewne kwestia przyzwyczajenia się graczy i przestawienia się na inny model zabawy znany z poprzednich gier od Dice. Mapy w szczególności ta dostępna w bitwie o Hoth robi wrażenie, mimo wszystko liczę że pozostałe przebiją ją dwu a może trzykrotnie, tak jak to niegdyś robiły lokacje z Bad Company 2. Grało mi się niezwykle przyjemnie, ale po dłuższej chwili wkradło się znużenie i schematyczność rozgrywki dała mi się we znaki. Czy pełna wersja gry będzie wstanie mnie przykuć do ekranu monitora tak samo długo jak czynił to Battlefield Bad Comapany 2  tego nie wiem i tego też się najbardziej obawiam. Klimat, klimatem pomimo wspaniałej warstwy audiowizualnej to rozgrywka budzi tutaj największe zastrzeżenia. Wątpliwości wynikające z ilości i jakości pozostałych komponentów składających się na rozgrywkę wieloosobową.  Za atmosferę w trakcie starć na ośnieżonej mapie Hoth dałbym dychę, ale rozgrywka zahacza jedynie o dolną granicę siódemki. Dla porównania taki Titanfall w wersji demonstracyjnej oferował już na starcie więcej możliwości i przede wszystkim powiew świeżości dzięki zaimplementowaniu systemu parkour. Ta gra potrafiła się skutecznie obronić przed porównywaniami jej do serii Call of Duty. Dlatego moje bardziej pozytywne odczucia mimo wszystko są mieszane. Z jednej strony świetny klimat z drugiej strony barykady zręcznościowa acz dająca sporą frajdę rozgrywka sprawia wrażenie mało wyrafinowanej i mocno uproszczonej względem tego co Dice tworzyło wcześniej. To jednak kwestia sporna i mocno subiektywna. Wręcz taki arcade zachęca do śmielszych poczynań w trakcie przygody ze Star Wars. Każde zabójstwo z naszego blastera przedłuża nasze szansę na przetrwanie i może zaważyć o zwycięstwie naszej drużyny. Także z jednej strony ma to swoje plusy jak i minusy.

 

Jak już wspominałem fruwanie statkiem kosmicznym jest imponującym doznaniem pod kątem wizualnym, lecz rozgrywkowym już nie. Czułem, jakby ktoś za mnie sterował, a ja  jedynie wykonywał skręt w lewo bądź prawo z systemem auto -celowania.  Jest to rzecz, którą można naprawić, natomiast sterowanie wielkimi mechami jest zdecydowanie bardziej przyjemniejsze, czuć ich moc i siłę, czasem aż za bardzo. Są tak dopakowane, że ekipa broniąca się przed nimi nie ma łatwego zadania. Dlatego apeluję do Dice, aby coś z tym zrobili, nie każdy lubi zbierać gorsze statystki tylko ze względu na brak balansu.

 

Rozwiałem również nurtujące i kluczowe dla mnie pytanie, czy aby ta gra potrafi dostarczyć równie mocnych wrażeń w trakcie rozgrywki co oglądanie na dużym ekranie świetnie splecionych oraz efektownych gameplów np. z ostatnich targów. Owszem Battlefront nie tyle mnie zaskoczył, co zabsorbował na długie godziny w wersji demonstracyjnej. Tylko to wszystko nie trwało długo. Trwało to do chwili kiedy uświadomiłem sobie, że nie wszystko jest tutaj dobre. Przede wszystkim nie jest to kolejna gra z serii Battlefield, to  jedynie zręcznościowy, mocno uproszony model strzelania z brakiem możliwości leżenia. Większość czasu spędza się na dynamicznym przemieszczaniu się z punktu A do B z mniejszą ingerencją w kooperacje drużyny. Tryb Walker Assault jest ciekawy, ale jeszcze wymaga poprawy balansu. Ekipa broniących się ma jednym słowem przerąbane, gdyż praktycznie nie ma szans odeprzeć ataku dwóch AT- AT wspomaganych przez liczne wojsko Imperium wraz z myśliwcami i robotami AT-ST. To na pewno wymaga doszlifowania, aby dać jakąkolwiek szansę rebelii na obronę. Drugi z dostępnych trybów Drop Zone jest znacznie mniej interesujący, polega on na zdobywaniu lądujących kapsuł oraz obronie ich przez określony czas. Nastawiony jest na walkę piechoty i dynamika starć przypomina serię Call of Duty. Szybko jednak porzuciłem ten wariant rozgrywki na rzecz trybu Walker Assault mimo braku balansu stron konfliktu dawał on mi zdecydowanie więcej radości płynącej z rozgrywki. W końcu 40 graczy na dużej planszy robi różnicę.

 

Prócz opcji sieciowej można spróbować swoich sił samemu lub wspólnie z kolegą w trybie survival. Polega to na odpieraniu kolejnych sześciu fal wrogów na mapie Tatooine. To skrócona wersja bowiem w pełnej wersji fal ma być dwanaście, ale daję jakiś pogląd na to jak ten tryb wygląda i wyglądać będzie. W mojej opinii to co tutaj pokazano jest nużące i schematyczne, wszystko zależy jak cała reszta się na tym tle zarysowywać będzie. W każdym razie stanowi to dobry tutorial przed wejściem do prawdziwej zabawy jaką jest tryb wieloosobowy. Można zaznajomić się ze sterowaniem i paroma przydatnymi umiejętnościami specjalnymi.  Tatooine, czyli lokacja w tym trybie wygląda imponująco wręcz zachęca do zabawy wraz z kumplem, mimo że rozgrywka w tym wariancie jest cholernie nudna. Martwi mnie mniejszy nacisk na współpracę, to rzecz która wydaję się drugorzędna przynajmniej w moim odczuciu podczas ogrywania tej bety. Nie czuję tej więzi z kompanami jak w przypadku poprzednich gier tego  studia. Nie czuć motywacji swoich działań, przynajmniej ja takie odniosłem wrażenie może się mylę, ale zbyt duży chaos panował w trakcie trwania tej bety.

 

W kwestii udźwiękowienia oraz całokształtu oprawy wizualnej jestem w pełni usatysfakcjonowany. Zresztą Dice słynie z tego, że ich produkcje są dopieszczone w sferze audiowizualnej. Teraz to widać, że grafika wchodzi w nową generacje konsol i tego przykładem jest Battlefront. Nie będę się rozwodził to najlepiej wyglądająca produkcja na silniku Frostbite. Optymalizacja także nie pozostawia złudzeń, że tytuł ten nie wymaga nawet połowy mocy jaką podano w oficjalnych wymaganiach sprzętowych tej gry. Ku mojemu zaskoczeniu rozgrywka była niezwykle płynna i ani razu nie zdarzyło mi się , żeby schodziła poniżej akceptowalnego poziomu. Technicznie wzorowo, ekipa z Dice się postarała, nawet łączenie z serwerami EA przebiegało pomyślnie i komfortowo. Czyżby nie spali po nocach, czuwając nad serwerami?


Nadal wielką niewiadomą pozostaję na ile pozostałe tryby będą zróżnicowane oraz ile mogą wnieść jakości i świeżości. Niewątpliwą zaletą tegoż tytułu jest niepodważalny klimat Gwiezdnych Wojen to tutaj bryluje nad wszystkimi  pozostałymi aspektami. Wszystko odwzorowano tutaj pieczołowicie szczegółowo. To siła napędzająca wielki hit, bardzo wątpliwe żeby Dice zaprzepaściło tak olbrzymią szansę na przywrócenie graczom wiary w tworzeniu swoich nowych gier, zwłaszcza w tą. Zręcznościowy charakter zabawy w żadnym wypadku nie przeszkadzał mi w dobrej zabawie, a nawet ułatwiał wejście w doświadczenie całkiem nowej przygody. Szybko się tutaj ginie oraz momentalnie odradza to w tej grze jest akurat normą. Zapowiada się na klasowy, sieciowy shooter, który już w wersji beta ma olbrzymie aspiracje do miana gry sieciowej tego roku. Warto się o tym przekonać osobiście, gdyż wersja demonstracyjna jest do pobrania dla każdego chętnego. Niemniej  nowy Star Wars mi się podoba i od strony wizualnej jak i części rozgrywkowej. Pomimo, że trochę obaw się nazbierało i trochę ponarzekałem to nie można jej odmówić specyficznego uroku, ale mówię to także jako wielki fan tego uniwersum.  Mimo wszystko gameplay wymaga pewnych szlifów, aby rozgrywka nabrała odpowiedniego tempa oraz wyrównanych szans pomiędzy dwoma zwaśnionymi stronami konfliktu. Z powodzeniem wypatruje tutaj prawdziwego lidera w gatunku pierwszoosobowych strzelanek przynajmniej jeśli chodzi o ten rok. Nic innego nie pozostało mi jak czekać na pełną wersję i mieć nadzieje, że tym razem Dice nie zawali i dostarczy klasowy produkt w dniu jej premiery.

 

Miałem momenty wzlotów i upadków. Chciałem nawet napisać, że grało mi się fajnie, lecz tylko fajnie, bo w dłuższej perspektywie czasu wkradło się znużenie materiałem. Jednakże ciągle do tej bety mnie ciągło, więc powracałem i odpalałem tryb Walker Assault nieustannie psiocząc na ten nieszczęsny balans. Tak, oczekiwałem więcej, w końcu to Gwiezdne Wojny i robi je ekipa z Dice, więc to mówi samo za siebie. Specjaliści od multi potrafią przecież tworzyć absorbujące produkcje stricte sieciowe. Niemniej wydaję mi się, że to tylko przedsionek tego co czeka mnie w wersji finalnej, a sama gra może zaskoczyć, bo wiele rzeczy jeszcze nie pokazano. Na chwilę obecną gra zapowiada się na mocną siódemkę z tendencją wzrostową i szansą, że pełna wersja ocierać się będzie o mocniejszą ósemkę.

 

Nadzieje: podtrzyma autentyczny klimat Gwiezdnych Wojen, usprawnią balans stron w trybie Walker Assault, że reszta trybów pokaże pazur, że mapy będą większe i jeszcze lepiej zaprojektowane niż ta z Hoth, technicznie i optymalizacyjnie podtrzyma dobrą passę, rozmach bitw będzie jeszcze bardziej zarysowany, wystarczająca ilość map na starcie.

 

Obawy: kalka wariantów zabawy sieciowej z serii Battlefield pod zmienioną nazwą, że rozgrywka znuży po 20 godzinach ostrego grania, tryb solowych lub w coopie starć z SI nie zastąpi w pełni pełnoprawnej kampanii fabularnej, nastawienie na DLC, mała ilość rzeczy odblokowywania nie będzie dalszą motywacją do grania.

 

 

 

 

 

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium