Czyżby szykował się chwalebny powrót nowego PESa? Playtest wersji pecetowej

Nowa odsłona Pro Evolution Soccer nie ma łatwego zadania. Po piętach depczą jej co roku Elektronicy ze swoją kolejną edycją Fify. Tym razem ekipa z Konami zabrała się ostro do roboty i serwuje wiele zmian ale jedynie w edycji na PlayStatnion4. Natomiast wersja na komputery nie wprowadza tylu rozwiązań i wygląda przy niej biednie.


Na początek idzie schludne menu, przypominające kafelelkowe menu właśnie z Fify 15. Poruszanie się po nim jest nadal toporne. Szkoda, że w tej kwestii nadal nic nie zmieniono. Graficznie Fifa udowodniła, że na pecety da się wdrożyć nowy silnik - Impact Engine. Dzięki temu gra wygląda znacznie lepiej niż jej poprzednie odsłony zwłaszcza na pecety. Natomiast Fox Engine się umywa do poziomu oferowanego właśnie przez Fifę. Wygląda bardzo słabo, niekiedy wręcz tragicznie. Nawet twarze wydają się gorsze niż ze zeszłorocznej edycji. Murawa także nie robi wrażenia, a sama trawa jest ładna tylko podczas powtórek. No ale nie samą grafiką człowiek żyję. Właściwie to w większości fani piłki nożnej, no bo kto inny będzie spędzał przy tej grze masę czasu.


Skupmy się zatem na rozgrywce. To ona tutaj stanowi kwintesencję futbolu. Fifa poszła w stronę arcade, co nie wyszło grze zbyt dobrze. Tutaj również tempo jest szybkie, ale nie tak chaotyczne i dynamiczne niż w tegorocznej Fifie. Rozgrywanie piłki jest bardziej żmudne i zdecydowanie wolniejsze. Co ważniejsze sprawia większą radość. Strzały też wydawały mi się soczyste - znów można jak za dawnych czasów puszczać prawdziwe petardy. Sami zaś zawodnicy zyskali na inteligencji, zwłaszcza obrońcy. Napastnicy śmielej wędrują w pole karne, wystawiają się także na dogodne pozycje. Obrońcy z kolei lepiej pokrywają napastników drużyny przeciwnej. Rozgrywka znowu przypomina dawne lata świetności - przy tym bawi lepiej niż kiedykolwiek. Szkoda jedynie, że edycja pecetowa jest pozbawiona wielu elementów i została troche po traktowana po macoszemu co wielu z pewnością nie przypadnie do gustu. Ważne, że gra sprawia radość a o to przecież tutaj chodzi. W końcu powtórki działają płynnie, zresztą jak cała produkcja. Nawet bramkarze już nie puszczają takich baboli. Nadal licencje kuleją, ale nie o tutaj chodzi. Chodzi tutaj o fun - który dawał się we znaki cały czas. Ciężko tę produkcję nazwać symulacją choć bliżej jej do tego niż nowej Fifie. Rozgrywanie piłki sprawia przyjemność, nie ma tutaj mowy o bezpardonowym pruciu naprzód. Liczy się tutaj przede wszystkim dobra taktyka i poznanie słabych punktów drużyny przeciwnej. Każdy mecz wygląda zupełnie inaczej, nie ma mowy tutaj mowy o takim samym strzeleniu gola. To wszystko sprawia, że nowy PES wreszcie podąża w dobrym kierunku. Najwyższa pora popracować nad warstwą wizualną, bo ta na tle konkurencji wypada bardzo słabo. Coś czuje, że może być w końcu lepiej. Sprzedałoby się zwłaszcza, że Elektronicy w ostatnim czasie przeżywają drobny kryzys, nie wprowadzając wielu znaczących zmian do swojej piłkarskiej serii.


Czy czuję się zaskoczony nowym Pesem? Trochę tak, ale czuję też wielki niedosyt - zwłaszcza gdy wiem, że w edycję na PS4 gra się po prostu lepiej. Lista zmian na pecety jest stanowczo za mała. W tym roku PES może śmiało konkurować ale jedynie na nextgeny, pecety zostały skazane na pożarcie. Niemniej rozgrywka jest znacznie ciekawsza od tej oferowanej przez konkurencję. Prezentacją, warstwą graficzną oraz otoczką przedmeczową wygrywa zdecydowanie tegoroczna odsłona Fify. Ale rozgrywką już nie koniecznie.


Autor : Kamil Nakonieczny


Write a comment

Comments: 0

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium