Evolve - playtest

Nowe dzieło studia Turtle Rock od początku budziło we mnie mieszane uczucia. Nie inaczej jest również teraz - po przetestowaniu grywalnej wesji alpha, zdążyłem wyrobić sobie na jej temat własne zdanie. I wiecie co? W pełni podtrzymuję swój sceptycyzm.


Na chwilę obecną nie zaobserwowałem sieciowej rewolucji, a raczej zanosi się na rozszerzenie i zaczerpnięcie paru pomysłów z gry Left4Dead. Taka przyjęta formuła nie przeszkadzała mi w dobrej aczkolwiek z biegiem czasu frustrującej zabawie. Z cała pewnością studio posiada jednak niemałe doświadczenie i ma potencjał do tego, aby przygotować rewolucyjną produkcję opartą właśnie na kooperacji. Dowodem na to było przecież genialne w swoim czasie L4D.


Kilka godzin zabawy każe mi sądzić, że Evolve - owszem - jest w stanie zaoferować fajną, niekiedy ciekawą rozgrywkę w pięcioosobowym co-opie, ale tylko na chwilę. Później wkrada się monotonia. Tak czy inaczej rozgrywka okupiona jest schematycznością, która szybko daje się we znaki. Brakuje przede wszystkim większej głębi i powiewu świeżości, które towarzyszyły właśnie serii z zombiakami w roli głównej. Mimo swoich zastrzeżeń ciągle mam na uwadze to, że ogrywałem jeszcze wczesny build gry, który wraz z upływem czasu ulegnie znacznej poprawie. A uwierzcie mi na słowo, jest sporo rzeczy, które wymagają korekty.

Generalnie zamysł gry jest prosty. Jedna drużyna, w której w skład wchodzą cztery osoby, poluje na tego kto wcielił się w bestię. To założenie nie jest odkrywcze, jest natomiast proste i na tyle ciekawe, żeby dobrze się bawić. Oczywiście nie mogło zabraknąć podziału na klasy. Są w sumie cztery, czyli na moje oko w sam raz. W polowaniu na monstrum biorą udział medyk, jednostka wsparcia (support), szturmowiec (assault) oraz ostatnia, bardziej unikatowa trapper (myśliwy). Suma summarum klasyka. Każda z nich posiada zupełnie inny zestaw uzbrojenia i umiejętności. Medyk leczy rany swoim pistoletem, a zadaje obrażenia za pomocą snajperki. Znacznie ciekawiej prezentuję się klasa myśliwego, dzięki której możemy zamienić w postać małego, bardziej ruchliwego stworka i dotrzeć po śladach na tego, na kogo polujemy. Bardzo ważna w każdej kooperacji jest dobra komunikacja z innymi graczami i od tego zależy czy zdołamy upolować potwora. Ten mechanizm działa tutaj bardzo dobrze.


W grze również znalazło się miejsce dla przedstawiciela innych gatunków jakimi można zagrać. Jednym z tych łatwiejszych do opanowania jest Goliath. Gdy zagrałem nim poczułem się totalnie zagubiony, po chwili filmik wprowadzający (samouczek) wytłumaczył podstawy poruszania się i wypunktował unikatowe cechy stwora. Kiedy zaczynamy rozgrywkę właśnie w postaci tej istoty, nie jest na początku zbyt mocno rozwinięta. Musi przetrwać, co nie jest łatwe, ponieważ łowcy już na starcie nacierają w celu jego odnalezienia i oczywiście unicestwienia. Zdają sobie sprawę, że moja bestia jest jeszcze wtedy zbyt słaba na starcie z nimi. Dlatego podstawą jest przetrwanie i zdobywanie pożywienia. To bardzo ważne ze względu na proces ewolucji. Goliath powiększa swoją masę, przechodzi prawdziwą metamorfozę i poprzez takie działanie dodatkowo zdobywa nowe umiejętności, które również stają się potężniejsze. Generalnie bestią nie grało mi się najlepiej i raczej nie zamierzam po premierze jej wybierać. Wiem, że to kwestia przyzwyczajenia i opanowania wszystkich jego głównych zalet, jednak preferuję granie łowcą, gdzie współpracuję z innymi żywymi graczami. To sprawiało mi znacznie więcej frajdy, o ile trafiałem na zgrany team.


Evolve rozgrywa się w przyszłości, co widać na wstępie po futurystycznych gadżetach i arsenale. Obecnie panuje straszna moda na produkcje sc-fi. Choć nie ma tym nic złego, powoli jednak odczuwam przesyt w tym dla mnie lubianym gatunku. Nie inaczej jest w przypadku tej produkcji. Generalnie gra oferuje kilka trybów zabawy, ale w podstawowej postaci polega na walce czteroosobowej grupy łowców z bestią, w którą wciela się piąty gracz. Ta nierówna walka wymaga jeszcze zbalansowania, daje się też odczuć duży chaos, który obecnie tu panuje. Do tego w moim odczuciu zbyt mocno dopakowana jest bestia, co przyczyniało się do częstych porażek mojej drużyny.


Same mecze w Evolve odbiegają od tego, co znamy z typowych strzelanek, przez co rozgrywka jest w pewien sposób unikatowa i zupełnie inna ( co zresztą mnie bardzo cieszy). Mając na myśli kooperację oczekuję od niej możliwości pokazania w pełni tego aspektu. I rzeczywiście na tym polu gra nie zawodzi. Drużyna łowców na przykład zaczyna od tropienia potwora, w czym specjalizuje się traper. Natomiast inny gracz w tym czasie z zupełnie inną specjalizacją rozkłada sony dźwiękowe, zaś jeszcze inny przy pomocy harpuna czasowo więzi przeciwnika. Odpowiedni dobór taktyki i stosowne współdziałanie z członkami drużyny potrafią zapewnić sporo dobre zabawy.


Każdy bohater oraz monstrum mają swoją ścieżkę rozwoju. Może nie wpływa to znacząco na przebieg rozgrywki, ale nie każda runda wygląda tak samo. Owszem, robi się schematycznie, gdy opanujemy już wszystkie tricki i poznamy mapę... Mam jednak nadzieje, że to jedynie niewielki wycinek tego, co zaoferuje nam pełna wersja. Tryb polowania jest mało odkrywczy i już w takim Crysis dawał nie gorszą frajdę z zabawy. Jestem tym bardziej ciekaw co przygotowało studio Turtle Rock, bo to na pewno nie koniec atrakcji. Cieszy fakt jakże ważnej wzajemnej komunikacji między grającymi oraz opcja zaproszenia znajomych do gry, co już powinno być standardem w tego typu produkcjach (aczkolwiek nadal nie jest).


Niemniej najgorszą wadą jest powtarzalność, przez co kolejne mecze przestają sprawiać mi najzwyczajniej w świecie radość z gry. A przecież niezbyt dobrze wróży na przyszłość. Póki co czasu na dopracowanie jest jeszcze sporo. Inną bolączką jest optymalizacja tej produkcji. Drastyczne spadki fpsów, rwanie obrazu, kiedy byłem bliski zgonu nie ułatwiało mi zadanie w starciu z przeciwnikiem. Mimo obniżenia detali wcale nie było lepiej. Produkcja napędzana jest przez silnik CryEngine, który swoje wymaga, jednak oczekiwałbym tutaj znacznej poprawy. Sama gra wygląda bardzo dobrze, chociaż i tak daleko jej do pierwszego Crysisa. Modele postaci, broń, potwory - wszystko to prezentuje się solidnie.


Czy Evolve w dniu premiery będzie w stanie zaoferować nam coś więcej? - oto jest pytanie. Na razie niestety gameplay niczym ciekawym nie zaskakuje, a przecież jest to tytuł stricte kooperacyjny i na tym głównie się koncentruje. Oczekuję więc po nim przede wszystkim porządnej i rozbudowanej kooperacji, ciekawych trybów rozgrywki oraz sporej ilości aren. Czy tak się stanie dowiemy się już niebawem, bowiem luty 2015 jest datą światowej premiery. Trzymam kciuki, aby produkcja choćby w połowie była tak dobra jak Left4Dead.


Autor: Kamil Nakonieczny



Write a comment

Comments: 0

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium