Futurystyczna wojna jeszcze nigdy dotąd nie była ukazana w takiej skali - druga część kontynuuję to co dobre i lubiane z jedynki.

Supreme Commander 2 to druga odsłona futurystycznej strategii czasu rzeczywistego, autorstwa deweloperów ze studia Gas Powered Games. Tak jak w przypadku jedynki osobą odpowiedzialną za cały projekt jest ponownie Chris Taylor. Pierwsza część Supreme przykuła uwagę fanów strategii głównie ze względu na skalę toczenia bitew oraz złożoną i dość skomplikowaną ekonomię. Tym razem twórcy postanowili wiele mechanizmów spłycić, aby sama gra stała się bardziej przystępna. Mimo to, nadal ta produkcja powinna zadowolić miłośników dynamicznych starć oraz tych dla których liczy się również skala walk.


Fabuła gry ponownie koncentruje się na konflikcie toczonych przez trzy frakcję: United Earth Federation, Cybran i zakon Iluminati. Pokierujemy każdą ze stron w 18 misjach, budując potężne armie i niszcząc armie wroga. Niestety cała kampania wypada mizernie nawet w porównaniu do poprzedniej części i świetnego dodatku. Tymczasem same misje są chaotycznym zlepkiem podobnych do siebie celów zadań. Brakuje tutaj przede wszystkim jakiekolwiek urozmaicenia, tym bardziej, że monotonia szybko daje się we znaki. Im dalej w las tym gorzej. Albowiem historia także nie porywa i jest zrobiona bez polotu. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że miejscami jest koszmarna zarówno pod względem gry aktorskiej jak i też leży pod względem kreatywności celów zadań. Poziomem do StarCrafta 2 się umywa, przepaść jakościowa w tym wypadku jest przeogromna. Powiem nawet, że kampanie przechodziłem jakby z przymusu, by móc ją ocenić i ma to realne odzwierciedlenie w samej grze.


Co się tyczy rozgrywki jest ona w zasadzie bliźniaczo podobna do tej znanej z jedynki. Z tą zasadniczą różnicą, że teraz zamiast ''levelowania'' budynków zastąpiono je drzewkiem technologicznym. Wspomniane drzewko podzielone zostało na armie lądową, lotniczą, morską plus budynki i jednostka dowodzenia. Za punkty wykupujemy nowe technologie, odblokowujemy nowe jednostki w tym także jednostki eksperymentalne. Jednostka dowodzenia tym razem nabrała zdecydowanie walorów bojowych, stała się prawdziwą maszyną ofensywną, która teraz śmiało może brać czynny udział w bitwach. Pod warunkiem, że będziemy inwestować w punkty OJD. Kolejną zmianą jest warstwa ekonomiczna, która została lekko rzecz ujmując mocno wykastrowana, przez co gra zyskała na dynamice rozgrywki. Czy to źle czy dobrze, może być z tym różnie. Jednych odrzucała mocno skomplikowana ekonomia, w której ciężko było być cały czas na plusie jeśli chodzi o masę i energię.  Nadal pozyskujemy masę i energię, tyle tylko, że teraz nie musimy się o nią tak pieczołowicie troszczyć jak to było wcześniej. Mamy stały przypływ obydwóch surowców, do tego łatwo nadmiar energii przerabiać na masę za pomocą specjalnych budynków. W późniejszym czasie, gdy popatrzymy na wskaźnik to nie wiadomo jak spożytkować taką ilości surowców na wojsko, co w jedynce coś takiego należało do rzadkości. Fanów szybkich, dynamicznych rts-ów wspominania powyżej kwestia może z pewnością ucieszyć.


Niemniej ilość jednostek dostępnych w samej grze jest zdecydowanie mniejsza względem jego poprzednika. W nagrodę za to dostaliśmy dość pokaźną ilość jednostek eksperymentalnych, które już nie są takie silne i wytrzymałe. Do tego dochodzi fakt, że dość szybko się je buduje, ponieważ  nie wymagają już takiej koszmarnej ilości surowców. Więc de facto starcia z ich udziałem są tutaj bardzo powszechne. Zresztą tempo prowadzenia bitew w porównaniu do tego co wcześniej znaliśmy wyraźnie przyspieszyło, co moim akurat zdaniem nie do końca mi się spodobało. Na pewno boli fakt spłycenia ekonomii, zmniejszenia wielkości map czy też brak dużej ilości zwykłych jednostek. Wszystkie powyższe wady nie powodują, że gra odstrasza. Wręcz przeciwnie niektóre zmiany wyszły na plus, jak np. fajnie zaprojektowane drzewko technologiczne, ciekawy design map oraz szybsza produkcja jednostek skończywszy na sporej ilości jednostek eksperymentalnych. Najważniejsze jest jednak to, że skala bitew została zachowana.


Pod względem graficznym gra wiele się nie zmieniła. Grafika dostępna w grze nadal jest ładna, przejrzysta i estetyczna. Na pewno woda zyskała na jakości co od razu rzuciło mi się w oczy. Wiele osób zarzuca też klockowatość jednostek, co moim zdaniem nie ma racji bytu. Bardzo fajnie wypada wygląd jednostek zwłaszcza tych olbrzymich kolosów. Nadal zachwyca mnie animacja wybuchów i np. kiedy ogromny transportowiec runie zaraz w moją bazę. W kwestii graficznej jest dobrze, co ważniejsze trzyma poziom. Co natomiast również cieszy, że graficznie tytuł ten się nie zestarzał.


Muzycznie może nie zachwyca, lecz dźwiękowo jest bardzo przyzwoicie. Są jednak tytuły, które wypadają w tym aspekcie znacznie lepiej. Niemniej nie jest to dla mnie najważniejszą kwestią w tym gatunku, no może prócz muzyki, która mogła być tutaj zdecydowanie lepiej zrealizowana.


Generalnie gra jest dobra i jest warta polecenia fanom tego gatunku. Natomiast na pewno nie pokonuje jedynki i dodatku do niej, ale w dalszym ciągu rozgrywka daję radę i co ważne potrafi wciągnąć na długie godziny. Jedne zmiany wyszły lepiej a drugie gorzej. Jednak jako całość gra zasługuję na 7. Dla kampanii grę zdecydowanie odradzam zaś dla multi i skirmishów zdecydowanie warta uwagi. Tyle ode mnie.


Ocena gry 7/10


Autor Kamil Nakonieczny




Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium