Piękno Gwiednych Wojen z małą zawartością

Star Wars Battlefront i wszystko zdawałoby się jasne. Powraca magia Gwiezdnych Wojen tym razem w grze komputerowej od szwedzkiego studia DICE. Wiele osób bardzo czekało na ten tytuł i ja nie ukrywam, że też miałem ogromne parcie na tą zacnie zapowiadającą się produkcję i chrapkę na niesamowite batalie multiplayerowe w klimacie Star Wars. Jak to zwykle bywa pazerne EA oraz ostatnio gorzej radząca sobie ekipa ze Skandynawii odpowiedzialna za świetną serię Battlefield wydała luźną strzelankę, bo tak należy ten mocno casualowy tytuł rozpatrywać. Co wszyło dobrze, a co nie wypaliło? o tym musicie koniecznie sami przeczytać.

 

 

 

Fenomenalnie wyglądająca wojna w ruchu, lecz mało treściwa

 

Trzeba jasno sobie uświadomić, że Battlefront podchodzi luźno do kwestii shootera w porównaniu do niemal wszystkich odsłon serii Battlefield. To nie jest arcade mocno kojarzony z serią Call of Duty, ale również daleko mu do realistycznego podejścia z serii Battlefield. Filmowe Star Warsy to wspaniała space opera dla mas, tak samo jest z nowym dziełem DICE - jest to po prostu przyjemna gra dla każdego. W zasadzie każdy gracz może czerpać radość z gry, nie zważając na poziom doświadczenia w shooterach. Frajda z latania myśliwcami czy także z samego strzelania jest przeogromna. Tak naprawdę problemem Battlefronta jest to, że nie jest Battlefieldem i nie stara się nim być za wszelką cenę. Właśnie wtedy poczujecie się rozczarowani, ale w każdym innym przypadku zabawa nadal pozostaję wciągająca. To całkowicie odrębna gra oczywiście czerpiąca modelem rozgrywki z wieloletniego doświadczenia oraz innych produkcji szwedzkiej ekipy.

 

W oczekiwaniu na żmudną instalację można sobie zagrać i to nie byle kim, bo samym Lordem Vaderem na planecie HOTH odpierając liczne fale rebeliantów. Niby mała rzecz, a cieszy i pomaga w oczekiwaniu na multiplayerowy chaos. Pozbawianie życia rebelianckich szumowin powoduję, że chcę się jeszcze więcej wchłonąć klimatu Gwiezdnych Wojen. Instalacja dobiegła końca, przede mną wybór grania po sieci, ze znajomymi lub solo w niezobowiązujących misjach, bitwach z SI oraz samouczek. Niestety brak kampanii jest tutaj niezrozumiałą strategią, ale domniemam, że czas gonił i deweloperzy postanowili zrezygnować z przygody dla pojedynczego gracza. Wielka szkoda, bo aż się prosiło o jakąkolwiek przygodę fabularną w świecie Star Wars. Tego jednak nie ma, natomiast gratyfikacją jest samotna zabawa w misje przetrwania lub bitwy z SI solo lub ze znajomymi. Szczerze mówiąc liczyłem na coś więcej, albo na coś lepszego, bo ta zawartość jest po prostu słaba. Głównie misje polegają na jednym i tym samym, więc momentalnie się nudzą. To nic innego jak tryb hordy z odpieraniem kilkudziesięciu fal złożonych z różnych przeciwników i rozgrywanych na wielu planetach. Szybko jednak ten monotonny schemat rozgrywki zniechęca porzucając go na starcie na rzecz multiplayera, czyli kwintesencji nowej produkcji studia EA DICE.

 

Multiplayerowe doznania i prawdziwy klimat Gwiezdnych Wojen

 

 

Zabawa w sieci to zaraz po klimacie i oprawie audiowizualnej najlepsza strona gry, lecz nie bez skazy. Pierwsze chwile w trybie multiplayer tak jak również w becie zachwycają, ale nie trwa to wiecznie. Najbardziej grywalnym, co w zasadzie nie powinno dziwić jest tryb atak AT-AT. Ogólnie rzecz biorąc jest 11 trybów zabawy, ale tylko dwa z nich są mocno oblegane przez samych graczy i przypominające te najlepsze z serii Battlefield. Pierwszy już znacie, drugi zaś to tryb Supremacji. Atak AT- AT to najbardziej emocjonująca forma rozgrywki i niemniej epicka ze względu na olbrzymie roboty kraczące, ale także z uwagi na skalę zabawy tutaj obecną. Głównym założeniem tego trybu jest zniszczenie maszyn AT-AT przez Rebeliantów, natomiast Imperium musi powstrzymać wrogów. Z reguły to Rebelianci mają przerąbane i przeważnie ciężko im się wybronić przed natłokiem Imperialnych sił w postaci maszyn kroczących AT-AT oraz mniejszych AT-ST. Można narzekać na balans, ale jednak siły Imperium dysponują lepszym wyposażeniem, to tak jak porównywać III Rzeszę do innych krajów podczas drugiej Wojny Światowej. W każdym razie zdecydowanie lepiej mi się grało po stronie Imperium, innymi słowy ciężej zginąć, a łatwiej o pokaźną sumę punktów. Z innej strony na brak emocji tutaj nie sposób narzekać i na epickość wydarzeń. Jest moc i to byle jaka, albowiem samego Imperatora, w którego udało mi się wcielić.

 

 

Supremacja to drugi największy - obok Ataku AT-AT - tryb w grze. Dwie dwudziestoosobowe drużyny walczą o kontrolę nad punktami. Ta forma zabawy również przypadła mi do gustu z uwagi na skalę i bardziej wyrównany mecz. W tym trybie także korzystamy ze wszystkich dostępnych w grze pojazdów i super bohaterów. Pozostałymi wariantami rozgrywki nie warto się zajmować, bo są po prostu puste. Są to m.in strefa zrzutu, potyczka, pogoń za droidami, łowy na bohatera, ładunek, eskadra, bohaterowie z złoczyńcy - jest tego trochę. Jednak co z tego, jak ciężko z innymi ludźmi w tę formę zabawy zagrać, bo nie są to zbyt popularne tryby. EA DICE postawiło niestety na ilość, a nie na jakość. W tym wypadku gracze zadecydowali co jest tutaj warte uwagi. Niemniej jest to spory zawód, zwłaszcza ze względu, że jest to stricte multiplayerowy tytuł.

 

Strzela się przyjemnie, czyli godzina zabawy każdego dnia w świecie Gwiezdnych Wojen

 

Strzela się naprawdę przyjemnie i taki bardziej arcadowy model rozgrywki tutaj absolutnie pasuję. Oczywiście nie każdemu to będzie odpowiadało, bo nie jest to mechanika strzelania rodem z Battlefielda. Wchodzisz i po prostu grasz, nie martwiąc się o to, że od razu zginiesz. Nie ważne czy ktoś ma wyższy level i lepszą spluwę - od teraz to nie ma żadnego znaczenia. Po prostu tak to nie działa i sprawia, że nie trzeba spędzać tysiąca godzin, aby odblokować kozacką broń. Ogółem nie ma za wiele rzeczy do odblokowywania co z kolei może martwić, lecz z innej strony twórcy nie wymyślali specjalnie na potrzeby gry jakiś totalnie nowych rodzajów oręża do walki sieciowej i chwała im za to.

 

Mimo, iż to tytuł skierowany dla tzw. niedzielnych odbiorców to nie można powiedzieć, że źle mi się w niego grało. Dla fanów starej Trylogii jest to must have, ale dla miłośników bardziej skomplikowanych strzelanin tego tytułu bym po prostu nie polecał. Niemniej jednak fenomenalnie oddano, a raczej uchwycono klimat Gwiezdnych Wojen i to chyba najbardziej cieszyło mnie w tej grze. Sama rozgrywka i jego mechanika to nie jest nic specjalnego o czym raczej każdy doskonale wie. Okazjonalne pilotowanie myśliwca czy bieganie super bohaterem/ złoczyńcą nie powoduję, że rozgrywka staję jakaś bardziej unikatowa. To piękna gra, wspaniały, unikatowy klimat, dbałość o szczegóły z ubogą, acz prostą mechaniką strzelania.

 

Fenomenalne doznania audiowizualne

 

Star Wars: Battlefront wygląda kapitlanie, zwłaszcza w ruchu - silnik Frotsbite po raz kolejny znakomicie sprawdza się w akcji.  Blastery oraz pojazdy są wykonane z pietyzmem, wybuchy wszechobecne, świat bogaty w szczegóły - i to wszystko działa w zadziwiająco stabilnych 60fps. Technicznie bez zarzutu i tutaj przede wszystkim doceniam prace twórców pod kątem dbałości o najdrobniejsze szczegóły i wiele smaczków przygotowanych przez nich samych. Jest to jedna z najładniejszych strzelanek ostatnich lat. Modele postaci to jak zwykle czołówka i projekty map są zaprojektowane kapitalnie.

 

Udźwiękowianie to wcale nie mniej istotny i szalenie ważny element całej układanki w świecie Gwiezdnych Wojen. Przynajmniej Battlefront nie odstaję od tej reguły, fundując niezapomniane i zjawiskowe efekty dźwiękowe na najwyższym poziomie. Ponownie ekipa DICE w tym aspekcie nie zawiodła. Blastery brzmią świetnie, a z głośników wydobywa się fenomenalna muzyka podkreślająca moją fascynację do filmowych klasyków ze świata Gwiezdnych Wojen. Oprawa audiowizualna to najmocniejsza strona tej produkcji, ale nie jest w stanie zatuszować ubogiej zawartości w dniu jej premiery,

 

 

Konkluzja dobrej gry w świecie Star Wars, ale przeciętnej jako rasowy shooter

 

 

Podsumowując to prosta strzelanka, na co najmniej 20h wspaniałego grania, ale o zdecydowanie mniejszej żywotności w porównaniu do poprzednich odsłon Battlefielda. Urzekająca oprawa audiowizualna oraz fantastyczny klimat produkcji wiodą prym, jednak brak kampanii oraz uboga zawartość multiplayera w dniu premiery skutecznie podcina skrzydła w najnowszej produkcji Star Wars Battlefront. Gdybym miał wystawić notę to dycha należałaby się jedynie za audio, wideo oraz klimat. Cała reszta zasługuję na maksymalną końcową notę 6.5, mimo że jestem ogromnym fanem Gwiezdnych Wojen i uwielbiam strzelanki, nie jestem jednak w stanie wystawić jej więcej. Grało mi się fajnie ale tylko, gdy są to góra dwie godziny grania, bo więcej czasu zabija przyjemność czerpaną z gry.

 

 

Zalety:

  • klimat Gwiezdnych Wojen;
  • urzekająca oprawa audiowizualna;
  • świetny projekt map;
  • dbałość o detale;
  • możliwość wcielenia się w najbardziej znane postacie z tego uniwersum;
  • optymalizacja i sprawność serwerów;

 

Wady:

  • brak kampanii;
  • uboga zawartość w trybie sieciowym;
  • zbyt mała liczba grywalnych trybów;
  • wątpliwy balans trybu AT-AT;
  • liczba map mogła być większa;
  • nie każdemu przypadnie arcadowy styl zabawy;
  • słabe misje solo;
  • mała ilość rzeczy do odblokowania;

 

Comments: 0 (Discussion closed)
    There are no comments yet.

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium