Sleeping Dogs nie rozczarowuje i pokazuje, że można stworzyć całkiem udaną markę, która dzielnie radzi sobie w zestawieniu z bardziej kasowymi hitami o przewyższającym go budżecie.

Sleeping Dogs to prawdziwa gratka dla miłośników sztuk walki i wartkiej akcji w Chińskim wydaniu. Gra przepełniona jest drastycznymi scenami przeplatana humorem rodem z filmów z Jackie Chan. Tytuł ten zaskoczył mnie na wielu płaszczyznach zwłaszcza pod względem elastycznego podejścia do rozgrywki. Jednak niepodważalną esencją zabawy w głównej mierze pozostaje świetnie sprawujący się i bardzo widowiskowy system walki. Co więcej, jest niezwykle płynny i rajcujący mimo swoich niedogodności w postaci chaotycznej pracy kamery, która uporczywie dawała mi się we znaki w kluczowych momentach zwłaszcza w trakcie dynamicznej serii wykonywania ciosów w stronę oponentów. W każdym razie nie jest to tytuł niespodzianka, a tym bardziej czarny koń zdolny mierzyć się jak równy z równym z innymi produkcjami osadzonymi w otwartym świecie. Czegoś mi tutaj ewidentnie zabrakło, aby móc w pełni zanurzyć się w wirtualnym Hongkongu. Nie zmienia to jednak faktu, że obcowanie z tym tytułem było naprawdę przyjemnym doznaniem.

 

Historia opowiedziana w grze ma charakter emocjonalny i dojrzały, nie stroni od brutalności i mocnych scen. Posiada swoje momenty, które w niewielkim stopniu, ale jednak zapadają w pamięć przynajmniej w końcowych etapach fabuły. Motyw detektywa, który rozpracowuję mafijną szajkę przewijał się już wielokrotnie w filmach. Twórcą w tym wypadku udało się stworzyć całkiem interesującą i przekonującą historię z niezłymi niezależnymi postaciami. Głównym bohaterem jest Wein Shen próbujący przeniknąć w struktury organizacji przestępczej o nazwie Sun On Yee. Zdobywanie zaufania gangsterów oraz systematyczne przebijanie się w górę w mafijnej  hierarchii wciąga, dlatego wykonywanie dla nich zleceń nie było czymś mało przyjemnym. Misje fabularne są na tyle interesujące oraz zróżnicowane, że angażowały mnie do wykonywania ich w pierwszej kolejności i ciężko było mi się od nich oderwać. Raczej rzadko bywa przynajmniej w mojej opinii, że w produkcjach z otwartym światem pragnę wykonywać przeważnie misje główne, w tym wypadku jest inaczej, a to już wiele dobrego znaczy o jakości linii fabularyzowanej. Zadania dla rozwoju historii są na tyle różniące się od siebie, że wykonywanie ich jest czystą przyjemnością. Każde z nich oferuję inny wariant rozgrywki np. stawiając na pościg lub wymianę ognia.


Postacie niezależne zostały napisane kapitalnie, przez co nie mogłem ominąć żadnej linii dialogowej. To akurat ogromny atut tej produkcji. W budowaniu specyficznego klimatu duże znaczenie  miało również genialnie zrealizowany angielski dubbing z udziałem chińskich gwiazd. Tym samym w kwestii czysto fabularnej jestem w pełni usatysfakcjonowany mimo oklepanego już tematu, jednak sama realizacja jest zrealizowana po mistrzowsku. Najważniejsze, że cała opowieść trzyma się kupy i sprawia wrażenie spójnej i przemyślanej. Pomagają w tym temacie interesujące zwroty akcji, dramatyczne sceny i bohaterowie, którzy autentycznie oddają klimat chińskich triad.

 

Największą zaletą przygód Weina jest bez wątpienia konstrukcja rozgrywki i jej sandboksowy charakter. Chociaż w tej kwestii jeszcze jej daleko do serii GTA, ale niektóre produkcje jak, chociażby niedawno wydany Watch Dogs przewyższa możliwościami . Wprawdzie nie odnajdziecie tutaj nic odkrywczego to i tak zapewniam was, że rozgrywka wchłonie was nie tylko po przez klimat, ale i również styl prowadzenia działań dywersyjnych, śledczych i nieustannej walce wręcz. Szkoda jedynie, że misje poboczne  po pewnym czasie stają się schematyczne i nie wnoszą tyle świeżości do rozgrywki ile można było się po nich początkowo spodziewać. Niemniej przynoszą one zdecydowanie więcej radości niżeli w nowym dziele Ubisoftu. Warto je jednak wykonywać, jeśli chcemy maksymalnie rozwinąć naszą postać w każdy możliwy sposób. Zdobywamy punkty zarówno dla policji, jak i triady w tym także podnosimy pasek reputacji, wszystko to przynosi korzyści w postaci nowych umiejętności, których notabene jest sporo. To nie koniec atrakcji, albowiem dużym błędem z mojej strony byłoby pominięcie szkoły sztuk walki w której nabywamy nowe umijętności Bo tak na prawdę to one w głównej mierze dodają efektywności i polotu do konstrukcji rozgrywki.


Sama zaś warstwa bijatyk jest czymś na co od dawien dawna czekałem i wyszło to świetnie. Potyczki wyglądają imponującą i nasuwają w pierwszej kolejności filmy z udziałem Jakie Chan oraz Jet Li. To nie tylko efektywność starć i wykorzystywanie otoczenia, ale także charakter odnoszący się do wielu filmów w tematyce sztuk walki. Nawiązań jest sporo co każdy zapaleniec bijatyk odnajdzie w trakcie rozgrywki. Szkoda jedynie, że praca kamery często szwankuję i uprzykrza życie w newralgicznych punktach zabawy. Nie da się jednak odmówić jej charakterystycznego dla chińskich filmów uroku, a całość jest zrealizowana niezwykle płynnie i widowiskowo. Czasem zapominałem, że to gra. Myślałem, że to kolejna filmowa część przygód Jakie Chan. Trzeba mieć na uwadze fakt, że tak samo jak w serii Assassin's Creed starcia polegają głównie na kontrowaniu ciosów naszych przeciwników, to i tak o śmierć tutaj zdecydowanie łatwiej niżeli w dziele od Ubisoft. Zawarty w grze system strzelania z pewnością nie przynosi tyle frajdy co walka wręcz to zrealizowano ją poprawnie. Nie zabrakło oczywiście spowolnienia czasu, systemu osłon co nie zawsze jest standardem w gatunku trzecioosobowych gier akcji, lecz także nie ma tutaj nic co odróżniało by ją na tle innych produkcji.

 

To, że tytuł stoi klimatem to dobra wiadomość dla tych co cenią sobie ten element w grach najbardziej lub równie mocno co historię. Niemniej spore zastrzeżenia kieruję w stronę kreacji Hongkongu, gdyż metropolia nie przekonała mnie do siebie ani specyficznym wystrojem, pełnych rozbłysków neonów ani charakterystycznymi dla tej metropolii drapaczami chmur. Niby miasto posiada swój urok oraz klimat, mimo wszystko to nie motywowało mnie to w absolutnie żaden sposób, aby podziwiać ulice i liczne stragany Hongkongu. W tej kwestii wciąż niedoścignionym liderem pozostaję seria GTA.W mieście jest wiele rzeczy do robienia: począwszy od wyścigów samochodowych, zadań policyjnych skończywszy na drobnych przysługach, turniejach i karaoke. Jest tego oczywiście więcej, jednakże po pewnym czasie staję się to tłem dla rozwoju wątku głównego. Podobnie zresztą było w Watch Dogs, o ile nawet nie gorzej, bowiem tutaj jest tego więcej.  Na całe szczęście oś fabularna jest na tyle przyjemna oraz długa, że nie czuję wyrzutów sumienia, że ogrywałem sandboksa w którym wkrada się po czasie monotonia i wtórność. Był spory potencjał, ale nie do końca go wykorzystano w kwestii swobody i otwartej konstrukcji lokacji.

 

W kwestii czysto wizualnej i użytej technologii  Sleeping Dogs nie zachwycił mnie. Podczas podróżowania po ulicach Hongkongu widoki nie porywały mojego wzroku ani w jednym momencie. Tym bardziej sytuacja nie uległa zmianie podczas ogrywania wersji Definitive Edition z poprawionymi teksturami. Całokształt oprawy graficznej wypada raczej przeciętnie. Największy zarzut z mojej strony kieruję w stronę wyglądu i drewnianej, wręcz zerowej mimiki twarzy. Rzuca się to na tyle w oczy dziwiąc się, że twórcy nawet nie starali się tego w jakiś sposób poprawić w edycji specjalnej. Jakość udźwiękowienia to już inna bajka. To zdecydowanie bardziej przyjemne doznanie od standardowych widoków chińskiej metropolii.  Na początku nie doceniłem kwestii audio, jednak po czasie dostrzegłem, że jest to ścisła czołówka pod tym względem i nie mam tutaj na myśli jedynie kapitalnie zaaranżowanego voice- actingu.  Wszelkie dźwięki jak np. ryk silnika pojazdu, strzał z broni palnej zrealizowano z pieczołowitą starannością. Doceniłem ten fakt dopiero, gdy ogrywałem ten tytuł na słuchawkach. Lepiej późno niż wcale. Śmiem napisać, że udźwiękowienie zaskoczyło mnie bardziej niżeli mocno propagowany model walki wręcz. Szkoda, że muzycznie gra nie zapada w pamięć, tak jak końcowe etapy historii. Stacje radiowe także wypadają biednie w zestawieniu np. z serią GTA. Można było się pokusić o coś bardziej klimatycznego z większą licencją.

 

Podsumowując Sleeping Dogs nie jest produkcją dla każdego pomimo ciepłego przyjęcia przez graczy. Momentami rozgrywka zdawała się być chaotyczna i frustrująca, a nawet wtórna pomijając niezły wątek główny. Także model jazdy mógł być lepiej zrealizowany. Jeśli jednak lubicie filmy z udziałem Jakie Chan oraz azjatycki klimat jest wam nie obcy to zakup tego tytułu jest obowiązkowy. To bardzo udana dynamiczna gra akcji ze świetną mechaniką walki wręcz w otwartym świecie. Zapewnia sporo czasu z uwagi na rozbudowany i dość długi wątek główny. Potencjał produkcji był dużo większy niż oczekiwano to wykorzystano go jedynie w połowie, bo wiele elementów można było wykonać po prostu lepiej. Niemniej oczekiwania względem tej produkcji były wręcz zerowe to mimo wszystko spodziewałem się po prostu więcej po tym tytule, zwłaszcza w kwestii otwartego świata. Krzywdzące i wielką nieprawdą z mojej strony byłoby stwierdzenie, że bawiłem się źle. Wręcz odwrotnie, dawno tyle radości nie sprawiała mi mechanika walki od czasów ogrywania Shadow of Mordor w której mógłbym tłuc oponentów cały wieczór i dalej byłoby mi mało. Frustracja w kilku kluczowych momentach zeszła na dalszy plan, zaś ja nie mogłem się oderwać od azjatyckiego klimatu i skopania jeszcze kilku tyłków przydupasów bosa ze złowrogiej triady. Może to dlatego, że od dziecka darzyłem wielką sympatią wszelkie chińskie filmy z udziałem Jackie Chan i Jet Li. Nie zmienia to faktu, że gra jest bardzo dobra i polecam fanom bijatyk i dynamicznych gier akcji z perspektywy trzeciej osoby.


 

OCENA GRY 7/ 10


 Zalety:

  • azjatycki klimat typowy dla chińskich filmów;
  • rozbudowany oraz niezwykle efektywny system walki wręcz;
  • postacie niezależne;
  • niezły scenariusz oraz dialogi;
  • długość rozgrywki;
  • przyzwoity system zniszczeń;
  • porządne udźwiękowienie;
  • genialny voice- acting z doborową chińską obsadą;

 

Wady:

  • drewniany model jazdy;
  • wtórność rozgrywki objawiająca się podczas aktywności dodatkowych;
  • przeciętnych lotów oprawa wizualna;
  • chaotyczna praca kamery;
  • nie wnosi zupełnie nic nowego do gatunku;

 

 Autor Kamil N. znany pod ksywką Predalien666

 

 

Write a comment

Comments: 0

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium