Długo wyczekiwany moment legendarnego powrotu klasyka z lat 90-tych - jednak jak się okazuje warto było czekać!

Bardzo długo twórcy kazali nam czekać na pierwsze doniesienia na temat XCOM: Enemy Unknown. Studio Firaxis znane jest z serii gier Sid Meier Civilization i postanowili wydać remake klasyka UFO: Enemy Unknown - świetnie przyjętej strategii turowej z 1993 roku. I jest to powrót triumfalny. Ekipa z Firaxis Games postanowiła uraczyć nas pierwotnymi założeniami i mechaniką z dawnych lat w nowoczesnej szacie graficznej. Po przetestowaniu nowego oraz odświeżonego XCOM nie mogłem się od niego oderwać, mimo że na początku wmawiałem sobie, że nie jest to tytuł dla mnie stworzony. Co o tym zaważyło? O tym przekonacie się w mojej recenzji, którą dla was przygotowałem.


Gra ponownie opowiada historię pierwszego konfliktu ludzkości z agresywną cywilizacją obcych, która postanowiła skolonizować planetę. Zadaniem gracza staje się zarządzanie projektem XCOM - powołaną organizacją w celu poradzenia sobie z pozaziemskim zagrożeniem. Pod nasze dowództwo zostają przydzielone elitarne jednostki, sprawując nad nimi kontrolę oraz sztab, w którym będziemy modernizować, wdrażać nowoczesne technologie. Tyle słowem wstępu.


Otoczka fabularna stanowi jedynie mały zalążek do rozbudowanej warstwy rozgrywki. XCOM klimatem nawiązuje do takich filmów jak np. ''Dzień Niepodległości'' oraz ''Faceci w Czerni" czerpiąc od nich pełnymi garściami. Ratowanie świata nigdy dotąd nie było jeszcze tak angażujące jak w tym wypadku. Odparcie przeważających sił ze strony pozaziemskiego agresora, wciąga jak diabli i również mam ochotę na odkrycie sekretów ich stosowanej technologii. Ważne jest natomiast stałe poczucie zagrożenia i wpływanie na losy świata. Które zresztą jest przez całe czas odczuwane. Od każdej naszej decyzji ważą się losy Ziemi, zaś strata doświadczonego żołnierza boli podwójnie. Wybory są dla nas bardzo istotne i niosą ze sobą poważne konsekwencje. Strata takiego pułkownika to cios w samo w serce, w ogniwo naszej organizacji. Gra przez cały czas motywuję do rozważnego planowania, każda zła decyzja ma tutaj wysoką stawkę. Produkcja wcale nie należy do łatwych, nawet na normalnym poziomie trudności. Wielokrotnie próbowałem podwyższyć sobie wyzwanie dając wyższy poziom trudności, lecz wtedy miałem kłopot z ukończeniem gry. Wprawdzie nie jestem maniakiem gier z tej serii, mało o nich wiem, mało też w nie grałem - ale wcale mnie to nie odrzuca. Co więcej nadal próbuję swoich sił na klasycznym poziomie. W końcu kiedyś się uda.


Rozgrywka prowadzona jest dwóch płaszczyznach - warstwa strategiczna toczy się w czasie rzeczywistym, podczas gdy starcia z obcymi na planszy odbywają się w systemie turowym. I jest to wszystko świetnie przemyślane. Gra na tym polu nie zawodzi, zwłaszcza że liczy się tutaj zmysł taktyczny. Wszystko przypomina grę w szachy, szachownicę z poustawianymi pionkami i od nas zależy jak to rozegramy. Nasz wróg natychmiast wykorzystuję nasze potknięcie zwłaszcza na wyższych poziomach trudności. Przeciwnicy są dosyć urozmaiceni i każdy z nich ma swoje inne zastosowanie na polu walki. Chudzielce to akurat jeden ze słabszych przeciwników acz bywają upierdliwi. Potem już jest tylko ciekawiej i zdecydowanie ciężej, gdy na po przeciwnej stronie staną kroczące maszyny z ciężkimi plazmami.  Najważniejsze jest to, że zabawa podzielona na tury wciąga jak bagno, syndrom jeszcze jednej tury towarzyszył mi do samego końca.


Nie przebieramy w środkach militarnych. Nasz skromny na początku oddział można powiększyć, usprawnić w nowe technologie jak np: pancerz chitynowy oraz wszelkiej maści broń laserową, plazmową. Można wykorzystać technologię obcych i ich czułe punkty. Wszystko to sprawia, że mam do czynienia z porządną strategią. Takie rzeczy jak system upragde, rozwijanie i wdrażanie technologii po prostu ubóstwiam w tego typu produkcjach. Na takie oraz inne rzeczy sporo czasu tutaj poświęcicie. Zarządzanie bazą jest po prostu tutaj czasochłonne. Budować można m.in. generatory mocy, laboratoria, warsztaty, koszary cuda na kiju i jeszcze więcej. Warstwa ekonomiczna jest rozbudowana. Ekonomia w tej grze jest podstawą do naszej rozbudowy. Więc trzeba dobrze zarządzać funduszami. Nie można np. pozwolić, aby dane państwo wycofało się z projektu XCOM. Kupno nie jednego satelity stanie się dla was codziennością. Natomiast bezpieczeństwo danego państwa w przestrzeni powietrznej może zapewnić odpowiednio dozbrojony myśliwiec. W tym tkwi siła XCOM: Enemy Unknown.


Kwintesencją jest rzecz jasna rozgrywka. Każda tura polega na tym, że dany żołnierz może ruszyć się jeden krok lub wykonać dwie akcje - przy czym należy pamiętać, że zwykle oddany strzał kończy się w danej turze. Oczywiście jest system osłon za którymi mogą się chować kamraci. Podzielono jest na pełne i połowiczne - zapewniające nie pełną ochronę. Destrukcyjne otoczenie również wpływa na przebieg rozgrywki. Generalnie nasi wojacy mają do dyspozycji cztery klasy: szturmowiec, snajper, wsparcie i ciężkozbrojny. Skład należy kompletować z rozwagą - przy czym warto mieć kilku doświadczonych i jednego żółtodzioba, aby dać mu np. szansę awansu. Rozwijamy ich poprzez właśnie system awansu na kolejną rangę wojskową. Co za tym idzie każdy awans wiąże się z doborem nowej umiejętności. O tej grze można było by mówić naprawdę długo bo jest tak rozbudowana. Ale już chyba dostatecznie wyczerpałem temat.


Tym razem skupiając swoją uwagę na kwestie grafiki. No więc gra bazuje na wysłużonym silniki Unreal Engine 3.0. I to bardzo widać. Silnik nie pierwszej młodości i tekstury są miejscami bardzo słabe. Ale nadal wygląda na tyle przyzwoicie, aby nikogo nie odstraszyć. No ale nie ona jest tutaj przecież najważniejsza. Są z pewnością dużo ładniejsze od niej strategie jak np. Company of Heroes. Ale nie grafika jest tutaj ważna, a rozgrywka, która wciąga od początku do samego końca. Nie pozostawiając jakichkolwiek złudzeń w swoim gatunku.


Przyczepić się można mało zróżnicowanym misją, które potem robią się powtarzalne. Kreują się podobne schematy ''wyślij ekipę sprzątającą i pozamiataj teren'' bądź też ''eskortuj cywila'', ''zbadaj wrak statku UFO" i tak w kółko. Robi się to rzeczywiście nudne dopiero po może 30 h spędzonych z tą grą. Natomiast szczytem bezczelności ze strony dewelopera było wypuszczenie specjalnego DLC, w którym można zmieniać kolor pancerza.


O nowej produkcji Firaxis Games można by napisać wiele dobrego. Począwszy od tego, że ta gra potrafi niemal błyskawicznie uzależnić co stanowi najlepszą dla was rekomendację, niezależnie czy jesteście jej fanami czy nowymi odbiorcami - trzeba zagrać bez wyjątku. Dla mnie była to sentymentalna podróż w czasie do przeszłości, zachowując przy tym część klasycznego założenia jej pierwowzoru. Polecam.

 

Ocena gry 8/10


Zalety:

  • pozyskiwanie, modernizowanie oraz wdrażanie nowych technologii;

  • syndrom jeszcze jednej tury;

  • klimatyczna oprawa audio-video;

  • rozbudowana warstwa ekonomiczna;

  • uzależniająca rozgrywka;

  • wpływ na losy świata;
  • mikro i makro zarządzanie;


Wady:

  • powtarzalne misje;

  • wizualnie nie robi wrażenia;

  • personalizacja pancerzy jako płatne DLC;


Autor tekstu: Kamil Nakonieczny

Write a comment

Comments: 0

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium