Wiedźmin 3: Dziki Gon pokazuje piękno otwartego świata i także zachwyca oprawą wizualną. Być może zagrałem w tytuł pretendujący do miana gry roku, kto wie.

Wiedźmin 3: Dziki Gon to jedyna polska produkcja, która może poszczycić się tak wielkim uznaniem wśród graczy na całym świecie. Dzieło Redów urzekło nie tylko polskich graczy, ale i tych zagranicznych fanów serii, a nawet tych co nie przepadają za produkcjami stricte RPGowymi. Dziki Gon stawia przede wszystkim na bogatą i dojrzałą emocjonalnie historię, w której nie brakuje ciekawie napisanych postaci, trudnych wyborów i nie lada postawy, aby dokonywać odpowiednich dla dobra sprawy decyzji. Niemniej nie jest to tytuł idealny i nie tylko chodzi mi w tym momencie o stronę techniczną produkcji, ale także w kwestii czystej rozgrywki nie ustrzegła się kilku mankamentów.

 

 


Pierwsze chwile spędzone z rodzimym hitem potwierdziły moje w pełni uzasadnione nadzieje na fenomenalny klimat oraz świetnie napisane linie dialogowe. W tej kwestii ciężko cokolwiek zarzucić, biorąc poprawkę, że to stanowi kwintesencje serii. Teraz jest tylko lepiej. Rozmach świata przedstawionego w nowym Wiedźminie wręcz przygniata rozmiarem i jakością, przy okazji deklasując wiele czołowych produkcji z tego gatunku. Taki Dragon Age: Inkwizycja wygląda biednie przy nowym Wiedźminie, mimo że oferuję podobną ilość questów to są one wyraźnie gorszej jakości niż w nowym dziele CD Project Red.  Już początkowa lokacja: Biały Sad uświadomiła mi jak wielkie mogą być następne krainy tego świata. Pierdyliard rzeczy do zrobienia stały otworem dla mnie od samego początku, a o dalszych setkach aktywności, mnogości zadań już nie wspomnę, jednocześnie poczułem się przygnieciony tą ilością. Nie powiem początki były trudne, czułem się wręcz zagubiony w tym ogromnie wykreowanym i różnorodnym świecie. Szybko oswoiłem się z mechaniką gry i podjąłem się nie tylko wątku głównego, ale także chwyciłem się za wszelkie questy poboczne w pierwszej lokacji i wszechobecną eksplorację. Już samo to mnie zauroczyło i zachęciło do badania różnych zakątków wiedźmińskiej krainy.

 

Dziki Gon skierowany jest w dużej mierze w stronę miłośników wszędobylskiej eksploracji, stanowi raj dla zbieraczy wszystkiego co można w tym świecie odnaleźć. Każdy zakamarek to coś zupełnie innego. Twórcy postarali się, aby na każdym kroku przygotować dla nas całą masę atrakcji oraz zdarzeń losowych. W sposób imponujący stworzono krainę, w której poczucie wolności jest tak odczuwalne podczas całej przygody z postacią Geralta. Co najważniejsze nie ma tutaj pustych miejsc, wypełniaczy wplecionych w świat gry na siłę. W zasadzie na każdym kroku czyhała na mnie większa bądź mniejsza niespodzianka, czy to w postaci skarbu bądź też drobnej przysługi. Produkcja ta może się poszczycić się sporą ilością aktywności dodatkowych, które wypełnią większość naszego czasu w tym dziele. Sam wątek główny zapewnia sporą ilość czasu, jednakże zadania wydłużają ten czas nawet czterokrotnie i nie mam tu na myśli monotonii i schematyczności. Będą to nie tylko zlecenia na ubicie potwora, ale także bardziej rozbudowane zadania i nie lada podejmowania łatwych decyzji. Wszystko to zachęca do penetrowania otoczenia w jakim się aktualnie znajdujemy. Warto odkrywać nowe tereny, bowiem nigdy nie wiemy co może na nas tam czekać.

 

Tytuł ten łączy w sobie wszystko co najlepsze w gatunku cRPG: począwszy od świetnej historii, rozbudowanych zadaniach pobocznych, skończywszy na niezłej mechanice walki. To ta z tych gier, która zostanie przeze mnie zapamiętana na lata oraz taka do której będę porównywał inne wszelkie produkcje z tego gatunku. Niekiedy z pozoru wyglądające na proste, szybkie i przyjemnie zadanie okazuję się być godzinną przeprawą przez męczarnie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czegoś takiego nie uświadczyłem w innych tytułach z tego gatunku.  Deweloperom się to udało osiągnąć, za co należą się im brawa. Wszystko co jest tutaj zawarte trzyma równy oraz wysoki poziom praktycznie do samego końca. Nie ma mowy, żeby coś było tutaj elementem zbędnym lub zrobionym od niechcenia. Oczywiście w każdej grze wkrada się po pewnym czasie monotonia, ale ja jej tutaj praktycznie nie odczuwałem mając na liczniku grubo 150 godzin. To już mówi samo za siebie, zważywszy na fakt, że jest to sandbox. Jestem pod wielkim uznaniem tego czego dokonali ludzie odpowiedzialni za ten projekt. Bo jest to niezwykle ambitna i dojrzała produkcja, która jako jedna z nielicznych w Polsce godnie reprezentuję branżę gier wideo na arenie międzynarodowej. Zresztą okraszona wspaniałymi notami od recenzentów i graczy na całej kuli ziemskiej. To bardzo cieszy, zwłaszcza twórców, którzy włożyli w tą zacną produkcję mnóstwo czasu i wysiłku.

 

Fabuła gry to bardzo wrażliwy temat z uwagi na fakt, że ciężko cokolwiek o niej napisać żeby nie zdradzić czegoś ważnego. Druga część pod tym względem mnie mocno zawiodła, za dużo było w niej spisków i politycznej intrygi, której po po prostu nie znoszę.  Innymi słowy nie podbiła mojego serca, scenariusz ratowały w zasadzie świetne dialogi i genialne postacie. Tym razem to inna para kaloszy, motyw przewodni historii jest bardziej przekonywujący i angażujący do poznania losów mrocznej opowieści. Całość bardziej skłania się ku w klimatowi fantasy nasuwający filmową trylogię Władcy Pierścienia będąc od filmów czymś co posiada więcej głębi i dojrzałości. Niemniej warstwa fabularna jest świetnie przedstawiona i co ważne wciąga do samego końca.

 

Tym razem opowieść stała się bardziej osobista, skupiwszy większą uwagę na postaci Geralta i jego poczynaniach. Poszukuję on Yennefer, swej dawnej miłości. Jednak w późniejszym etapie rozgrywki uświadamia sobie, że tym głównym celem staję się odnalezienie innej kobiety ściganej przez mrocznych jeźdźców zwanych Dzikim Gonem. Chodzi tu oczywiście o Ciri, utalentowaną białowłosą wiedźminkę. Ta młoda, piękna dziewczyna o wielkim zapale do walki i nie gorszym talencie jest naszym celem numer jeden przez większą część gry. Na tym jednak nie koniec atrakcji, albowiem i nią przez drobny ułamek gry przyjdzie nam sterować. Uwierzcie mi na słowo, ale Geralt przy niej to słabeusz. Powracając do poprzedniej myśli, ta dojrzała emocjonalnie, mroczna opowieść snuję wiele tajemnic, ale też odsłania karty i spojrzenie na dalsze jej losy. Zakończenie skłania do wielu refleksji i jest ich zasadniczo kilka.  Wiele fanów przed premierą gry obawiało się czy otwartość świata nie wpłynie negatywnie na główną oś fabularną. Mogę zapewnić, że tak się jednak nie stało. Domknięcie przygód Geralta jest epickie z rozmachem i co ważne satysfakcjonujące. Twórcą udało się uzyskać w pełni satysfakcjonujący efekt w postaci świetnie skrojonej fabuły, która trzymała mnie w napięciu do samego końca bez chwili rozluźnienia. Chciałem poznawać dalsze losy Geralta i młodej Ciri, wsiąknąć w ten jakże bogaty świat. Wiedźmin 3 pochłonął mnie nawet w te najbardziej  upalne dni za oknem. Natomiast wypada wspomnieć, że gra przez cały czas usiłuję nas całkiem skutecznie odciągnąć od wątku głównego, niektóre zadania wręcz są powiązane z fabularnymi questami. Nie jest to dla mnie wadą, a wręcz zaletą. Ułatwia potem podejście czy też powrót do wątku głównego, gdyż systematyczny progres rozwoju postaci jest kluczowy do wykonania niektórych misji o wymaganym levelu protagonisty.

 

Jeśli o questy poboczne to są to często, gęsto oddzielne oraz całkiem odmienne historię i nawet są nie gorsze od tych priorytetowych dla rozwoju wydarzeń. Całość sprawia wrażenie, że wszystko zostało należycie przemyślane przez twórców  i wciśnięte w odpowiedni sposób. Przez większość czasu odnosiłem wrażenie, że uczestniczę w tym wirtualnym świecie, integrując się jej mieszkańcami. Przeżywając każdy los, każde doniosłe zdarzenie, dosłownie wszędzie czułem wpływ na rozwój tego świata. To już wiele znaczy, jeśli chodzi o gatunek RPGów.

 

Typowo słowiański klimat produkcji zaraz po fabule stanowi esencję, nektar który wypijam jednym łykiem i nadal czuję pragnienie. Nie uświadczyłem tutaj typowego podziału na dobro i zło znanego z innych RPGowych gigantów. Występują jedynie różne odcienie szarości. Wielokrotnie głowiłem się nad słusznością podejmowanych przeze mnie decyzji. Nawet wczesnym porankiem przed zajęciami na studiach, czy w czasie podróży na uczelnię skłaniałem się ku refleksjom czy aby dobrze postąpiłem, czy sumienie w dalszym ciągu będzie mnie gryzło i nie pozwoli mi spokojnie zasnąć. Większe zło to niekiedy lepszy wybór. Dotkliwie się o tym przekonałem, kiedy wydawało mi się, że podjąłem słuszną opcję w dialogu, a po chwili okazało się że był to najgorszy z możliwych wyborów przez co potem żałowałem. Było już jednak za późno na zmianę decyzji, trzeba było grać dalej i to jest to piękno nowego Wiedźmina. Generalnie przez cały czas i na każdym kroku podejmujemy większą lub mniej istotną decyzję. Czasami aż do przesady i miałem zamiar odpocząć od ciężaru jaki spoczywa na barkach biednego Geralta z Rivii. Mimo to ciężko przed tym uciec, bo prędzej czy później i tak nas czeka wybór kładąc nasze szare komórki na łopatki.

 

Mechanika walki jest całkiem niezła, ale nie jest pozbawiona wad. Do ideału jeszcze jej trochę brakuje, lecz i tak jest lepiej niżeli poprzednio. Po pierwsze walki udziałem ludzi po pewnym czasie stają się schematyczne i zbyt proste. Po drugie finishery kończące czyiś żywot zbyt często się powtarzają. Inna sprawa, że potyczki z potworami sprawiają zdecydowanie więcej frajdy i satysfakcji z pokonania monstrum. Nacisk położono na odpowiedni dobór taktyki, znaku i oleju nakładanego na miecz. Przede wszystkim teraz znaki wiedźmińskie nabrały większego znaczenia i mają konkretne zastosowanie do jego użycia w trakcie zaciętej batalii na śmierć i życie. Warto mieć na względzie fakt, że dopiero rozwijając zdolności magiczne jesteśmy w stanie docenić jej całościową użyteczność. Potwory na wyższym levelu od naszego protagonisty nie jest przyjemnym spacerkiem, lecz prawdziwą przeprawą przez otchłań bram piekieł. Mordęgą w której łatwo zginąć przez drobne niedopatrzenie z naszej strony.  Przygotowanie przed walką ma tutaj kluczowe znaczenie jeśli mamy zamiar grać na poważnie i na wyższym stopniu trudności niż normalny. W tym celu pomocny może okazać się całkiem rozbudowany bestiariusz i system dochodzeniowo śledczy, który pomoże na odnaleźć położenie łoża bestii.

 

Strona wizualna w nowej części wypada rewelacyjnie i nie potrzeba drogiego sprzętu, aby komfortowo grać w ten tytuł. Owszem najwyższe detale imponują przede wszystkim jakością tekstur czy efektem falowania włosów, ale nie jest to konieczne, aby zadowolić swoje wizualne oczekiwania. Nawet na średnio - wysokich detalach ( odpowiednik poziomu grafiki na konsolach nowej generacji) gra wygląda obłędnie. Tekstury są ostre, modele postaci dopracowane tak samo jak ich ubiór z każdą drobną pierdółką. Niemniej w dalszym ciągu wejście do gęstego lasu sprawia, że szczęka mi opada z zachwytu. Jest tak żywy i realny, iż mam wrażenie że oglądam film przyrodniczy. Co chwila zatrzymywałem się, aby podziwiać widok zapierający dech w piersi i nie jest wyolbrzymienie, lecz szczera prawda. Imponująco wygląda także progresja dnia i nocy w tym zjawiskowe wyładowania energetyczne, nie wspominając o porywistym wietrze w trakcie donośnej burzy po której gałęzie się uginają. Drobny detal, ale cieszy.

 

Muzycznie, dubbingowo i dźwiękowo czysta poezja, coś pięknego. Ścieżka dźwiękowa w nowym Wieśku nie zawodzi, ba nawet idzie się w niej zatracić. Jest wielokrotnie lepsza i bardziej klimatyczna od poprzednich części sagi. Nie zapominając o tym, że one były także wspaniałe, lecz teraz jest tylko lepiej. Muzyka także buduję klimat świata gry, który bez tego radzi sobie wybornie. Do polskiego dubbingu również ciężko się przyczepić, lecz kwestie wypowiadane przez postacie z dalszego planu wypadają znacznie gorzej. Nawet pod tym względem angielska wersja gry prezentuję trochę wyższy poziom, ale grzechem byłoby nie grać w tą produkcję po polsku. Niemniej całokształt trzyma wysoki poziom, choć nierówny.

 

Pierwsze 50 godzin spędzonych z wielce oczekiwanym, rodzimym hitem od Redów nie zawiódł mnie w żadnym aspekcie. Co więcej, wybudził mnie z zimowego snu i rozbudził do życia bardziej niż upalny dzień nad wodą przy rozgrzanym słońcu. To wielka produkcja o bogatej zawartości, przepełnionej ogromną ilością dojrzałej treści. To jakby połączyć wszystkie najlepsze cechy dobrego RPGa w jedną całość i tak narodził się nowy Wiedźmin. Poprzednia odsłona mnie troszkę zawiodła i pod względem fabularnym i samej rozgrywki. Tak teraz zostałem zadeptany na śmierć nie tyle co ilością co jakością. Byłem skłonny maksować ten tytuł do granic możliwości to i tak czułem, że pozostaną rzeczy nietknięte lub nieodnalezione. Deweloperzy nie kłamali z tym, że potrzeba ponad 200 godzin, aby odkryć każde tajniki przeogromnego świata przedstawionego w nowej części Wiedźmina. Jestem skłonny w to uwierzyć, a nawet to potwierdzić. Nie będzie chyba żadnym zaskoczeniem absolutnie dla nikogo, jeśli stwierdzę, że jestem nowym dziełem Redów oczarowany, zauroczony i przygnieciony przez hektolitry wspaniałych chwil spędzonych z postacią Geralta. Z pewnością powrócę nie raz do świata gry, aby odkryć resztę znajdziek i rzeczy porozrzucanych po świecie fantasy. Świat potrzebował takiej gry, takiego Wiedźmina, absorbującego, dojrzałego i sandboksowego o ciężkiej i mrocznej opowieści, która nie pozostawia po sobie suchej nitki i skłania ku refleksjom. Moim zdaniem jest to tytuł w który trzeba zagrać nie ważne czy lubicie gry RPG czy też nie w to trzeba zagrać i koniec kropka. Wiedźmin ponownie rządzi.

 

 

Ocena gry: 9/ 10 Rewelacja

 

Zalety:

  • Słowiański klimat produkcji;
  • Warunki atmosferyczne oraz całokształt od strony wizualnej;
  • Wszelkie dialogi i ogólnie rzecz biorąc polski dubbing;
  • Postacie, postacie i jeszcze raz postacie;
  • Konstrukcja i jakość fabuły;
  • Urzekająca zarówno muzycznie, jak i graficznie;
  • Przemyślany i lekko usprawniony system walki;
  • Bardziej RPGowy rozwój postaci oparty na dużej ilości statystykach;
  • Nieźle zoptymalizowana;
  • Skala i rozmach świata;
  • Satysfakcjonujące zakończenie;

Wady:

  • Spora ilość błędów, bugów graficznych w dniu premiery;
  • Niedopracowana oraz sztywna jazda konno;
  • Mało przejrzysty dobór ekwipunku oraz przegląd i segregacja znaleźnych rupieci;

 

 

Write a comment

Comments: 0

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium