Advanced Warfare - wojna nigdy się nie zmienia. To samo tyczy się najpopularniejszej serii na świecie.

Call of Duty: Advanced Warfare miał stanowić powiew świeżości w serii. Czy zatem nowa produkcja wniosła jakiekolwiek usprawnienia do jakże ważnego trybu multiplayerowego? Czy mamy w końcu do czynienia z ''nextgenową'' odsłoną Call of Duty?  Pytań jest wiele, a samych wątpliwości ogromna jej ilość. Ja jednak postaram się wszelkie pokusy jak najszybciej rozwiać, aby nikt z was nie był kuszony przez mainstreamowe portale, bo takowe wypisują po prostu cuda. Co gorsze, jedna od drugiej niemal kopiują swoje zachwyty, zachwalając grę od każdej niemal strony, a także opisując wspomniany tytuł w większości przypadków w samych superlatywach, jaki to nowy Cod jest wspaniały i cudowny. Rzeczywistość w tym wypadku jest zgoła odmienna i skupie się na tym, co wyszło dobrze, a co już znacznie gorzej. Warto zaznaczyć na sam początek, że recenzuje jedynie tryb sieciowy, gdyż jest on w największej mierze główną atrakcją każdej odsłony tej bardzo popularnej serii.

 

Tym razem za grę odpowiedzialne jest studio Sledgehammer Games. To młode studio, zdecydowanie mniej doświadczone w przeciwieństwie do Infinity Ward. Powierzono im nową odsłonę, już nawet nie liczę, którą bowiem każda ma na celu jedynie nabić licznik sprzedaży. Przyznaję, że wzbudza to mój podziw i udaję im się to osiągnąć z nawiązką. Szkoda jedynie, że ilość sprzedanych kopii nie idzie w parze z jakością. I to jest największy mój zarzut wobec tej serii, która już po Black Ops zapadła się pod ziemie. Natomiast w dalszym ciągu jakość każdej kolejnej części względem pozostałych pozostawia spory niesmak. Niemniej w tym przypadku takie posunięcie czy to też strategia wydawnicza Activision miała polegać na tym, że nie dostaniemy kolejnego odgrzewanego kotleta. A przynajmniej takiego, w którym znajdziemy coś więcej z dodatkiem świeżej porcji surówki niżeli jego poprzednicy, zwłaszcza nieudany Ghost. Marketing swoją drogą, a rzeczywistość ponownie skoryguję jakość omawianego przez ze mnie produktu.

 

Choć twórcy poniekąd rzeczywiście usprawnili to i owo, dodając przy tym kilka większych i mniejszych nowinek, lecz nadal miałem wrażenie, że mam czynienia z tym samym Call of Duty, którego znam od samego początku jego istnienia. Zasadnicza różnica polega na tym, że akcja gry przenosi nas tym razem w przyszłość. Więc mamy egzoszkielety, drony oraz inne dobrodziejstwa techniki. Wszak wciąż panuję trend na futurystyczne FPS-y i twórcy wyraźnie podążali tą samą ścieżką, co oczywiście złe nie jest. Lubię takie realia, zwłaszcza jeżeli są interesująco zaprojektowane zarówno pod kątem designu, jak i w kwestiach rozgrywki czy też opowiedzianej historii.

 

Tryb multiplayer w nowym Codzie nie jest odkrywczy to nadal kalka z jego poprzednika wzbogacona o egzoszkielety. To właśnie one urozmaicają i tak szalenie efektowną już rozgrywkę. Dzięki temu rozwiązaniu możecie wykonywać podwójne skoki czy także dashować - coś na wzór uników z gry Titanfall. I faktycznie zmienia to oblicze rozgrywki, ponieważ teraz trzeba jej się uczyć na nowo. Sama zaś rozgrywka nabrała na wielopoziomowości. Teraz ataku możecie się spodziewać również z góry. To wszystko sprawia frajdę i przyznaję, że jest to całkiem ciekawie rozwiązane. Cała reszta pozostała bez zmian. Nadal panuje chaos, w dalszym ciągu giniemy co trzy sekundy i jeszcze szybciej się odradzamy. Ten wieloletni schemat już zdążył mnie do siebie zniechęcić. Grając w Advanced Warfare czułem się po prostu zmęczony. Respawn Entertaiment, czyli studio odpowiedzialne właśnie za produkcję Titanfall udowodniło, że można stworzyć coś bardziej interesującego w przeciwieństwie do konkurencji również w klimatach modernistycznych.

 

Razi, a raczej kuje w oczy brak serwerów dedykowanych, żadnej przeglądarki serwerów - po prostu nic. W takiej grze, aż się o to prosi. Przez co cały tryb multi na tym polu straszliwie cierpi. Przeważnie trafiałem na jeden wariant rozgrywki, czyli TeamDeathMatch - najbardziej popularny klasyk w trybach rozgrywki sieciowej. Zresztą również najbardziej oblegany przez samych graczy. Ale udało mi się na całe szczęście zagrać w tryb dominacji, CTF oraz pewną nowość, a mianowicie UpLink, czyli coś na wzór futbolu amerykańskiego. Choć ciekawy na początku, szybko jednak powróciłem do tych bardziej standardowych trybów. Miłą odskocznią od sieciowej sieczki jest customizacja naszej postaci. Może nie jest to jakoś specjalnie rozbudowane w końcu to nie Simsy, ale łatwo i szybko można dopasować niemal każdy element stroju naszego przyszłościowego wojaka, który będzie się wyróżniał na tle innych postaci ganiających wokół nas.

 

Same zaś mapy są solidnie zrealizowane, pozwalają się nam dobrze bawić zarówno w pionie jak i poziomie, ale nadal są ciasne jak dupa węża. Postawiono tutaj na wertykalność starć, co nawet dobrze wyszło i poczułem, że trzeba na nowo obrać zupełnie odmienną taktykę. Ciężko było się na początku przestawić, lecz szybko zdałem sobie sprawę jak bardzo egzoszkielet zmienia oblicze zabawy sieciowej. Gra stała się bardziej mobilna, a rozgrywka jeszcze bardziej dynamiczna. Nie każdemu to się spodoba, ale kto grał we wcześniejsze odsłony to raczej nie zdziwi go szybkie tempo akcji. Tutaj nie ma czasu na zastanawianie się, najpierw się strzela potem myśli się co dalej.

 

Nowa odsłona może nie przywraca blasku tej serii, nie zmienia na nowo podejścia do trybu sieciowego. To wciąż dobre i lubiane przez wielu sympatyków sieciowych wrażeń stare Call of Duty. Nadal potrafi sprawić radość, ale czy tego samego oczekujemy po tylu latach? Problemem Coda jest to, że konkurencja się prężnie rozwija i nie stoi w jednym miejscu, jak trzepiące kasę Activision. Nie uświadczycie tutaj żadnej sieciowej rewolucji. Seria nadal pozostaję wierna w swoich założeniach. Gra jest nawet bardziej dynamiczna i szalenie efektowna w bliskim zwarciu. Kto lubił poprzednie części, tutaj się również nie zawiedzie, a nawet bardziej doceni nowe, drobne zmiany. Cała reszta wraz ze mną pozostaje w oczekiwaniu na widoczną gołym okiem rewolucję na zmiany, które prędzej czy później w końcu dotkną tę serię. Na razie pozostaje nam czekać. Gdyby jednak nie wydawali notorycznie rok w rok nowej odsłony i np. powstawałaby co dwa, trzy lata to można byłoby liczyć na porządny skok jakości w warstwie graficznej i sferze rozgrywki. A tak to ponownie miałem do czynienia z drobnym liftingiem i zmianą okładki.

 

Pozostaje pytanie, jak się gra w nowego Coda?  Można by rzec, że niemal identycznie tak jak we wcześniejszych częściach z tą różnicą, że egzoszkielet wnosi więcej możliwości do mechaniki rozgrywki. Ponownie tempo gry jest szalenie szybkie i zabójczo skuteczne. Wątpię, że ktokolwiek oczekiwał, łudził się, że będzie w tym przypadku inaczej. To stary Cod - z gadżetami, nowymi perkami oraz niekonwencjonalną bronią, jak np. wiązka laserowa. Jeśli zatem ktoś lubił taki styl zabawy znany z poprzednich odsłon, ta również przypadnie mu do gustu. Mnie osobiście odrzuca takowy styl rozgrywki, brak większych zmian oraz kompletny brak odświeżenia serii w kwestii multika. Choć preferuję bardziej taktyczne podejście znane z serii Battlefield, to nawet taki Titanfall skuteczniej potrafił mnie wciągnąć niżeli nowa odsłona Coda. Jednak nie piszę tego jako zagorzały fan jednych czy drugich. Dla mnie liczy się dobra zabawa, a ta w Advanced Warfare nie sprawia tyle radości co za czasów świetnego Modern Warfare.

 

Wizualnie nowy Cod nie prezentuje nowej jakości przynajmniej w trybie sieciowym. Wygląda co najwyżej przeciętnie, miejscami wręcz biednie. Choć ustawiłem wszystko co się dało na maksimum to w wielu miejscach tekstury były płaskie jak deska i jeszcze w dodatku rozmazane - przyznam, że strasznie to wyglądało. Optymalizacja wydaję się być dobra jest stałe 60 klatek, ale niekiedy zdarzają się drobne przycięcia więc ciężko ją nazwać idealną. Szczerze to nie wiem skąd się biorą te wszystkie medialne oraz branżowe zachwyty nad stroną graficzną projektu, być może w kampanii prezentuje się ona lepiej. Stan obecny i to co dane było mi w trybie multi odbiega od dzisiejszych standardów i pozostawia wiele do życzenia.

 

Udźwiękowienie na rozczarowującym tle warstwy graficznej prezentuję się znacznie lepiej. W tej kwestii zauważyłem znaczącą poprawę, choć i tak daleko jej w tym aspekcie do serii Battlefield. Niemniej odgłosy sprzętu, gadżetów oraz wszelkie wystrzały z broni jest solidnie zrealizowane pod kątem dźwięków. Nie mam się tu do czego doczepić, nawet jeśli bym chciał.

 

Nie napiszę, że nowy Cod jest do bani. Nadal gra się w niego dość przyjemnie, problem tkwi w tym, że produkty konkurencji oferują więcej pod względem jakości. W przeciwieństwie do tego tytułu, taki np. Titanfall wprowadził znaczący progres, coś świeżego co sprawiło, że moje doznania z trybu sieciowego były bardzo pozytywne.

 

Jeśli miałbym ocenić samą jakość trybu sieciowego wystawiłbym tej grze szóstkę w skali dziesięciopunktowej. Niestety nie tego oczekiwałem, nadal czekam na znaczącą poprawę i odświeżenie trybu multiplayer w tej serii, aby mnie zachęcić do kupna gry. Na podstawie kilku godzin z darmowego weekendu, ciężko mi przyznać wyższą notę. Może nastąpi to w kolejnej przyszłorocznej odsłonie. Serię nadal trapi stagnacja i usilnie dopiero teraz Cod zmaga się z tym znaczącym problemem. Advanced Warfare udowadnia, że tego jeszcze nie zmienił, ale coś w tej kwestii ruszył do przodu. Hasłem przewodnim nowego Coda- jest więcej tego samego co już dobrze wszyscy znamy w futurystycznej otoczce.

 

Moja ocena trybu sieciowego 6/10

 

Zalety:

 - rdzeń oraz tempo rozgrywki;

 - większa mobilność;

 - projekty niektórych map;

 - egzoszkielety;

 - sympatyczna customizacja postaci i syndrom upgrade;

 - sporo rzeczy do odblokowywania;

 - solidne udźwiękowienie;

 

Wady:

 - technicznie jak i sieciowo niedorobiona;

 - nadal ciasnota lokacji;

 - zwiechy, lagi, przycinki;

 - nic nowego;

 - koszmarna jakość tekstur;

 - mało taktyki, dużo chaosu;

 - brak serwerów dedykowanych;

 - odtwórcze tryby rozgrywki;

 

Autor: Kamil Nakonieczny

 

 

Write a comment

Comments: 0

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium