Niezwykle udana podróż do krainy Śródziemia. Czyżby szykował się nam poważny kandydat do miana gry roku?

Raczej nikt z nas nie oczekiwał wiele po tej produkcji. Z resztą ja sam z przymrożeniem oka spoglądałem na tą produkcję, którą poniekąd skazywałem na porażkę. Jak się później okazało był to wielki błąd z mojej strony. Zaś sam tytuł bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Okazuję się, że gra na znanej licencji nie zawsze musi skończyć się dla niej tragicznie. I o to przedstawiam wam Śródziemne: Cień Mordoru- najprawdopodobniej najmilszą niespodziankę tego roku.

 

Fabularnie dzieło Monolith niczym specjalnym nie zaskakuję. Historia jest prosta i do bólu przewidywalna. Nie porywa i raczej nikogo z nóg nie zwali, ale czy ktoś oczekiwał, że będzie inaczej? Ja z pewnością do tych osób się nie zaliczam. Chociaż z drugiej strony szkoda, że deweloperzy nie pokusili się o lepszy scenariusz, którego tutaj ewidentnie brakuje. Wtedy nie miałbym cienia wątpliwości, kto może zgarnąć wszystkie laurki tego roku.

 

Wcielamy się w postać Taliona- doświadczonego zwiadowcę, którego rodzina zostaje brutalnie zamordowana przez sługów Saurona. Chwilę później on sam żegna się z życiem, nie jest to jednak na szczęście koniec tej tragicznej historii. Zamiast tego Duch Zemsty wskrzesza Taliona do życia i obdarza mocą Upiora. On sam postanawia się udać do Mordoru w celu wyeliminowania wszystkich tych, którzy przyczynili się do jego tragedii. Od tego momentu głównym bohaterem rządzi chęć zemsty. I na tym właśnie opiera się cała opowieść w uniwersum Śródziemia. Historia jest wyjątkowo prosta w odbiorze, niemniej istotna dla przebiegu rozgrywki. Jakkolwiek jaka ona by nie była na szczęście kolejne wydarzenia śledzi się dosyć przyjemnie. Pomimo tego znaleźć tutaj można wiele smaczków oraz nawiązań dla fanów trylogii Władcy Pierścienia czy Hobbita. Natomiast jeśli chodzi o klimat Mordoru jest on godny tego uniwersum o czym każdy się przekona w czasie rozgrywki.

 

Osobiście zabrakło mi również większej ilości uczestników w czasie podróży w świecie Śródziemia. Gollum, krasnolud i parę innych pobocznych postaci to stanowczo za mało, aby rozwinąć skrzydła i stworzyć rozbudowaną, wielowymiarową opowieść, gdzie obecny tutaj motyw zemsty mógłby pozostać na swoim miejscu bez szkody dla widowiska. Widać to chociażby po ilości misji fabularnych zawartych w grze- jest ich zaledwie dwadzieścia. Nawet samych dialogów nie ma w tej grze za wiele, jednak twórcy od samego początku nie koncentrowali się na stworzeniu wybitnej czy też w większym stopniu na rozbudowanej historii. Trochę to może dziwić bo voice-acting w tym tytule wypada rewelacyjnie. A nie byle kto użyczył głosu w tej produkcji. Można chociażby tutaj usłyszeć w roli Taliona głos Troya Bakera, Liama O'Briena w postać Golluma i wiele innych sław.

 

O ile narzekania na temat sztampowej fabuły można odłożyć na bok, o tyle już sama rozgrywka jest esencją tej gry. Co by nie mówić jest świetna. Zabawa w Shadow of Mordor jest po prostu kapitalna, wciągająca i co ważne- nie nuży. Jak dla mnie jest to rewelacyjne połączenie gry akcji i slashera. Walka może i sprawia wrażenie prostej, ale za to jest bardzo uzależniająca oraz widowiskowa.  Teraz śmiało mogę napisać, że jest to jeden z najbardziej rajcujących systemów walki z jakimi miałem do czynienia do tej pory w grach video. To taki miks Batmana i Assassyna w jednym, co moim zdaniem wyszło w tej grze genialnie. Jednak prawdziwą rewolucją w tym gatunku okazał się wyborny i nowatorski system Nemezis, który wprowadza nie tylko powiew świeżości tak potrzebny obecnie na rynku gier video, ale także okazuję się największą zaletą omawianej produkcji. Tylko dlaczego tak długo deweloperzy kazali nam czekać na wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań do mechaniki gry? Może premiera nowej generacji konsol jest odpowiedzią na to pytanie.

 

Naszym głównym orężem podczas walki posłuży nam miecz, sztylet i łuk. Ktoś uzna, że to stanowczo za mało, ale ja powiem wam, że wcale więcej nie potrzebowałem, aby wybornie się tutaj bawić. Ilość dostępnych combosów oraz finisherów sprawia, że każdą stoczoną tutaj potyczkę z hordą wrogów ogląda się z zapartym tchem. Co się tyczy wspomnianej walki mimo, że w dalszej części rozgrywki może trochę zmęczyć to na nowo uzależnia i ciężko odmówić jej uroku. Zabijanie kolejnych Uruków nie sprawia problemu, ale gdy zbierze się ich odpowiednia ilość a do tego dojdą jeszcze owi kapitanowie, już nie wspominając o wodzach robi się naprawdę ciężko. Gra potrafiła sprawić mi nie małą ilość wyzwań i problemów, zwłaszcza w starciu z doświadczonym kapitanem czy też elitarnym wodzem. Co ciekawe każdy z nich posiada słabe i mocne strony wraz z unikatowymi cechami. Aby tego się dowiedzieć trzeba przesłuchiwać kolejnych Uruków lub też w inny sposób zdobywać o nich cenne dla nas informacje, co znacznie ułatwi nam potyczkę z nimi. Jeszcze lepsze jest to, że gdy giniemy z ich ręki oni zapamiętują nas, czego doświadczycie nie raz podczas następnego starcia ze swoim nemezis i wysłuchaniu jego przechwałek.

 

Uniki, kontry, różne rodzaje ataku, parowania ciosów jest tego wystarczająco wiele, aby z powodzeniem siekać swoich przeciwników. Na pewno nie jest to bezmyślna sieczka, która znudzi wam się po godzinie. I o to z ratunkiem ( nawet bez tego gra daję rade) nadchodzi kapitalny system Nemezis. To, że jest on rewolucją nikogo nie dziwi i też ciężko temu zaprzeczyć. Owy system opiera się na hierarchiczności w rozbudowanej strukturze Uruków. Są zwykli wojacy, są i też kapitanowie ci z kolei służą danemu wodzowi. Jak jeden umiera w jego miejsce wskakuję nowy rekrut. Za zabicie np. nas podczas walki awansuję na kolejny poziom potęgi. I najpiękniejsze jest to, że my o tym w pełni decydujemy, jak ta struktura będzie się dynamicznie zmieniać oraz kształtować podczas całej naszej przygody. Jest to cholernie satysfakcjonujące doświadczenie oraz uzależniające nawet po przejściu linii fabularnej. Do tej pory udziela mi się zabawa w dokonywaniu przetasowań w strukturze Uruków, aby np. stworzyć własną niezwykle silną armię, która będzie od tej pory służyć mnie. Naznaczeni przeciwnicy są od tej chwili moimi podwładnymi, którym mogę wydawać rozkazy. Suma summarum jest ogrom możliwości wpływania na losy krainy Mordoru, co niezmiernie mnie ucieszyło w tej produkcji.


Shadow of Mordor oferuje otwarty świat.  W mojej opinii jest on wystarczający oraz jednocześnie wypełniony sporą ilością zadań pobocznych. Chociaż wiele innych produkcji o charakterze sandboksa przyzwyczaiło nas do znacznie większych obszarów. Dlatego w tej produkcji nie należy od niej tego samego oczekiwać. Generalnie mamy dwie duże lokacje, gdzie swobodnie się poruszamy, synchronizujemy wieże coś na wzór z serii ''Assassin's Creed''. To z kolei odblokowuje nam dostęp do nowych aktywności pobocznych, znajdziek oraz wielu innych ciekawych atrakcji w krainie Mordoru. Jest tego trochę, jednak z czasem owe zadania stają się mocno powtarzalne, mimo to nadal miałem chęć ich wykonywania. Należy pamiętać, że wszystkie misje wiążą się rzecz jasna z nieustanną walką, która osobiście nie sprawiała wrażenia, że zaraz mi się znudzi. Ciągłe siekanie wrogów, którzy się w dodatku respawnują nadal jest dla mnie cholernie satysfakcjonujące.

 

Warto brać udział we wszelakich aktywnościach ze względu na zawarty w grze system rozwoju postaci. Ten wbrew pozorom jest skromny, ale praktyczny oraz użyteczny w szczególności w czasie walki. Podzielony jest na moce wojownika oraz upiora. Zdobywamy zarówno doświadczenie oraz stopień potęgi. Do tego wszystkiego odblokowujemy dodatkowe miejsca na runę. Runę zdobywamy po zabiciu konkretnego wodza oraz kapitana w zależności jakim poziomem potęgi dysponował taką też otrzymujemy. Im wyższy jego poziom tym lepiej. Najbardziej wartościowymi oraz potężnymi runami są te mityczne. Więc jeśli mam na myśli tą produkcję jako całość jest ona dosyć rozbudowana u podstaw.

 

Wiele dobrego o niej już napisałem, ale czy skrywa ona również w sobie wady? Prócz mizernego w prostocie wątku fabularnego, wiele osób może się przyczepić do bardzo ważnej w tej produkcji walki, która została zaczerpnięta z serii o Batmanie oraz wielu mechanik zbliżającego grę do serii "Assassin's Creed''. Osobiście ja nic w tym złego nie widzę zwłaszcza, że taka mechanika sprawdza się w grze perfekcyjnie. A czy ciągłe batalie z wrogiem, które polegają na jednym i tym samym, czyli wyżynaniu całej hordy Uruków może znudzić? Mnie akurat to nie spotkało- niemniej jest to kwestia bardzo indywidualna. Ja bawiłem się z tą grą wybornie i tak też ją oceniam.

 

Strona wizualna produkcji stoi na wysokim poziomie. Gra wygląda naprawdę ładnie, ale jakiegoś większego szału nie robi. Tekstury zwłaszcza modele Uruków są imponujące. Ich różnorodne modele twarzy oraz rany odniesione podczas walki sprawiały solidne wrażenie. Szkoda, że odbiór wizualny nieco psuję monotonny i pusty świat gry, ale nie ma się temu też dziwić jeśli miałem do czynienia akurat z takim rejonem osadzonym w Śródziemiu. Jeśli ktoś oczekiwał gry do podziwiania to srogo się tutaj zawiedzie. Kraina Mordoru jest pełna skał, mrocznych oraz szaroburych krajobrazów. W drugiej połowie gry trafiamy do porośniętego obszaru, który również nie jest wizualnie urozmaicony. Oczywiście po raz kolejny wymagania sprzętowe okazały się przesadzone. Gra na wysokich ustawieniach w 1080p wcale nie wymaga potężnego komputera. Na mojej poczciwej 660-tce hulało, aż miło. Chociaż zdarzały się czasem drobne spadki animacji. I jeszcze jedno, oryginalny system nemezis uświadczymy jedynie na nowej generacji konsol oraz PC. Zatem posiadacze starych konsol dostaną produkt mocno okrojony i wybrakowany.

 

Jeśli chodzi zaś o ścieżkę dźwiękową tutaj jest znacznie ciekawiej. Główną przyczyną odpowiedniego budowania atmosfery jest właśnie muzyka stworzona przez Gary Schymana. Jego genialny soundtrack można było usłyszeć zarówno w Bioshock 2 jak i Bioshock Infinite. Tym razem spisał się on także wyśmienicie, dzięki temu muzyka wystepująca w grze potęguję skutecznie klimat rodem z filmowej trylogii Władcy Pierścienia.

 

Spotkało mnie naprawdę miłe zaskoczenie na początek wysypu jesiennych premier. Niewiele wierzyło, że będzie w stanie nawiązać rywalizację w swoim gatunku, a tu proszę... niespodzianka. Czyżby szykował się nam poważny pretendent do miana gry roku?

 

Shadow of Mordor to z jednej strony jak najbardziej pozytywne zaskoczenie tego roku oraz tytuł na który warto wydać swoje ciężko zarobione pieniądze. Z drugiej strony, zabrakło mi tutaj oryginalnej historii, która mogła napędzić jeszcze większą imersje i sprawić i tak nie małą niespodziankę. Suma summarum i tak ta produkcja broni się całkiem nieźle oraz co ważniejsze robi to z powodzeniem. Zasługa w tym jest przede wszystkim za sprawą nowatorskiego systemu nemezis, który jest unikatowy w swoim gatunku. Wciągająca mechanika walki, która od pierwszych chwil nie pozwala się od niej odciągnąć. Do tego trzeba dołożyć solidny świat gry idący w parze z dobrze wyważonym gameplayem tworzy niezwykle udany miks gry akcji i slashera. Ode mnie solidna i w pełni zasłużona ósemka z plusem. To oznacza, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest konieczny zakup tej gry, a nie zawiedziecie się ani trochę.

 

8+ ( Trzeba zagrać )


 

Plusy:

  • innowacyjny system nemezis sprawdza się tu wyśmienicie;
  • dynamicznie zmieniający się świat gry, dzięki naszym poczynaniom;
  • rozbudowana warstwa rozgrywki;
  • solidnie wykonane skradanie, strzelanie z łuku oraz walka
  • rozwój postaci, system upragde;
  • wciągający i niezwykle płynny system walki;
  • sporo atrakcji czekajacych na nas w krainie Mordoru;
  • solidna oprawa audio-wideo;
  • nienaganna optymalizacja;
  • potężna dawka klimatu z Władcy Pierścienia;
  • otwarta konstrukcja świata...

 

Minusy:

  • sprawia wrażenie tak naprawdę małej krainy w świecie Sródziemia;
  • mało oryginalna i do bólu przewidywalna fabuła;
  • monotonny oraz szarobury krajobraz osadzonego świata gry, który jest mało atrakcyjny dla oka;
  • dla niektórych zbyt duży nacisk na ciągłą sieczkę;

 

 Autor tekstu: Kamil Nakonieczny


 

Write a comment

Comments: 1
  • #1

    mac9man (Saturday, 22 November 2014 14:05)

    Recenzja bardzo mi się podoba, Oczywiście jest troszkę błędów w tekście, lecz jest on tak czy siak fachową recką. Co do samej gry mam odrobinę inne zdanie, lecz twoja recenzja przekonała mnie by ponownie spróbować polubić tę grę.

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium