Obcy: Izolacja nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. To kolejny dowód na to, że liczy się przede wszystkim udany pomysł. Czy tym razem prosta z pozoru koncepcja wreszcie wypaliła?

Obcy: Izolacja to tytuł na który czekałem od dawna z niecierpliwością, ale także z umiarkowanym optymizmem. Miałem pewne obawy, które wskazywały na to, że albo gra okaże się świetna lub też na całego polegnie. Twórcy serii Total War głównie zasłyneli  w gatunku strategii. Ich nowa produkcja była zatem dla nich ogromnym wyzwaniem oraz nowym jak i też cennym doświadczeniem. Wszyscy dobrze pamiętają zapewnienia odnośnie innej dobrze zapowiadającej się gry Aliens Colonial Marines, która jak się później okazało była totalnym rozczarowaniem. Tak słabej produkcji dawno nikt na oczy nie widział. Tym razem obietnice studia Creative Assembly okazały się prawdziwe. Więc doczekaliśmy się przełomowego momentu dla fana z uniwersum Obcego w którym w nasze ręce zagości tytuł zwalający z nóg przede wszystkim klimatem oraz niepokojącą grozą filmowego oryginału w reżyserii Ridleya Scotta.

 

Obcy: Izolacja to niemal wzorowy przykład, jak powinna od samego początku wyglądać gra z Obcym w roli głównej. Czekano szmat czasu, aby wreszcie dostać produkcję z prawdziwego zdarzenia, która sprosta naszym oczekiwaniom. Warto było czekać na nowego Aliena, jak na prawdziwe zbawienie, które dopiero teraz właśnie nadeszło.

 

Fabuła gry nie jest zbyt wyszukana, czy też w żaden sposób oryginalna. W końcu nawiązuję ona do pierwszej części filmu. Nie przeszkadza to zupełnie w wytworzeniu przytłaczającej atmosfery panującej na stacji Sewastopol. Wcielamy się w Amandę Ripley- córkę bohaterki oraz ikony filmowej serii. Naszym nadrzędnym celem jest odnalezienie czarnej skrzynki frachtowca Nostromo i ustalenie co naprawdę stało się z jej matką. Generalnie cała historia zarysowana jest pod kątem motywu przetrwania i wszechobecnego poczucia zagrożenia. W głównej mierze to sposób na przeżycie i wydostaniu się z tego koszmaru jakim jest stacja Sewastopol okazuję się naszym priorytetem.

 

Bohaterka gry jest inżynierem korporacji Welland - Yutani. Pragnie nie tylko poznać prawdę na temat zaginięcia matki, ale także zaczyna walkę z przezwyciężeniem własnego lęku, aby stąd się wydostać. Na Sewatopolu nie tylko grasują zwykli ludzie, ale również śmiertelnie niebezpieczny obcy. Prosta z pozoru misja szybko zamienia się w koszmar, który w nocy nie pozwalał mi ani na moment zmrużyć powiek. A to już o czymś świadczy.

 

Akcję obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby, co przyczynia się niezaprzeczalnie do stworzenia skutecznej więzi między nami, a główną bohaterką. W tym momencie nasuwały mi się słuszne skojarzenia z najnowszego Tomb Raidera, gdzie Lara Croft, również walczyła z własnymi słabościami, lecz w zupełnie odmiennej scenerii. Powracając tymczasem na stację Sewastopol nie jest zupełnie wyludniona i od czasu do czasu spotykamy na swej drodze postacie poboczne, pomagając sobie wzajemnie i tym samym popychając historię do przodu. Szkoda jedynie, że cała reszta osób jest słabo nakreślona przez co nie bardzo ma się ochotę czytać wypowiadane przez nich słowa. Znacznie ciekawiej za to wysłuchuje się audiobooki rozsiane gdzieniegdzie opowiadające co się na stacji wydarzyło.

 

Wczucie się w nieciekawe położenie Amandy to niezaprzeczalny atut tej produkcji. Pozwala nie tylko podkręcić imersję podczas rozgrywki, ale także przeżyć historię na własnej skórze w strachu i niepewności. Dowodem na to jest chociażby samotne przemierzanie dalszych lokacji stacji- przez większość czasu pozostając w ciemności i odosobnieniu niecierpliwie spoglądając na detektor ruchu. Przemierzając ciemne korytarze kolosa, przedzierając się przez ciasne szyby wentylacyjne włos się jeżył na mej głowie. Dawno już gra z tego gatunku tak skutecznie nie wywołała u mnie tak gęstej atmosfery ciągłego napięcia oraz przerażenia. Akcja dawkowana jest stopniowo i powoli, daje się przy tym odczuć filmowy charakter tej produkcji. Nie zabrakło kilku wyreżyserowanych scen, choć raczej nieczęsto się zdarzają. Jeśli jednak nie oczekujecie wartkiej akcji przepełnionej licznymi skryptami to dobrze trafiliście. To idealny przykład na to, że da się stworzyć coś równie ciekawego i atrakcyjnego dla widowiska bez stosowania prostych chwytów.

 

Początkowe tempo w Obcy: Izolacja wydaje się ślamazarne - dopiero po dłuższej chwili po raz pierwszy spotykamy na swojej drodze ksenomorfa. Kreatura jest wyjątkowo przerażająca, ale za to świetnie dopracowana pod względem animacji i modelu - niczym żywa kopia wyjęta z pierwszej części filmu. Dochodzimy do momentu w którym to Obcy, jako jeden z nielicznych przeciwników (którego w dodatku nie zdołamy zabić) doczekał się własnych algorytmów sztucznej inteligencji, zresztą bardzo zachwalanych przez twórców gry… ale niekoniecznie już ciepło przyjętych przez growe media. Dosyć szybko okazuje się, że unikanie bestii to jedyna słuszna recepta na przeżycie. Każde wykrycie oznacza dla nas pewną śmierć i zaczynanie sporego wycinka gry od nowa, co bywa z czasem frustrujące. Jak wspomniałem powyżej stwora nie możemy unicestwić, a jedynie co najwyżej wystraszyć. Do tego celu w dalszej części kampanii posłużą nam rozmaite gadżety, które nasza pani inżynier potrafi wytworzyć. Tak, crafting w grze jest obecny. Przykładem jest mołotow, raca, apteczka, granat hukowy, dymny, emp etc. Od czasu do czasu znaleźć można również amunicję oraz broń w postaci miotacza ognia, rewolweru czy też strzelby, jednak to głównie nasze decyzje podejmowane podczas rozgrywki decydują o naszej śmierci bądź zachowaniu się przy życiu. Samej zaś amunicji nie ma zbyt wiele, każdy tutaj nabój jest w zasadzie na wagę złota, więc o bezpardonowym pruciu na przód można śmiało zapomnieć.

 

Najciekawszym elementem (krytykowanym przez wiele osób) jest interakcja z kosmitą i jego zachowanie. Nie jest może ono idealne, zdarzają się w tej materii drobne błędy. Mimo wszystko nie patroluje on z góry ustalonych ścieżek, a spotkania z nim są oskryptowane zaledwie kilka razy. Malkontentów, którzy narzekają z pewnością przeraża fakt, że zginać w tej grze jest po prostu bardzo łatwo. Tylko cierpliwość i nieustanne spoglądanie w detektor ruchu daje szansę na utrzymanie się przy życiu. Co ważniejsze, stwór jest nieprzewidywalny przez co tytuł stwarza spore wyzwanie zwłaszcza na poziomie trudnym. Trzeba jednak podkreślić, że nawet poziom trudności ustawiony na średni powoduję niemałe problemy z dotarciem do celu. Powiem wam, że dawno nie spotkałem się z tak inteligentnym stworzeniem w grze video jakim tutaj jest Obcy. Skurczybyk jest tak nieprzewidywalny, że nie sposób przewidzieć jego następny ruch. Podziwianie go z każdej strony będzie dla was tutaj chlebem powszednim.

 

Po niezliczonych pokazach było wiadomo, że twórcy wzorują się na kultowej, pierwszej części filmu. Dlatego też Obcy: Izolacja stawia przede wszystkim na niesamowitą atmosferę i wszechobecne poczucie zagrożenia. W tym aspekcie jest to majstersztyk. Stylistyka filmu „Ósmy pasażer Nostromo” i jego klimat zostały tutaj oddane w iście perfekcyjny sposób. To nie Amanda Ripley ani Obcy jest główną atrakcją gry. Jest nią Stacja Sewastopol w pełnej okazałości, wykreowana w tak fenomenalny sposób, że nie sposób odmówić jej uroku. Konstrukcja lokacji przypomina, a raczej też nawiązuje do gry Bioshock, gdzie rozgrywka stwarza liczne ścieżki dojścia do celu oraz daje możliwości powracania do wcześniejszych już lokacji. Występujący w grze backtracing nie jest tutaj wadą. Nie jest to także tytuł liniowy. Prócz opcji chowania się w szafkach oraz pod biurkiem, znaleźć można liczne szyby wentylacyjne, czy włazy dzięki którym możemy niepostrzeżenie się zakraść i tym samym dostać się w dalsze rejony.

 

To, co mi się podoba w tej produkcji, to spokojne tempo gry. Tutaj nie ma czasu na pośpiech i bezsensowne bieganie w celu szybkiego dotarcia w konkretne miejsca. Powolna rozgrywka zmusza nas do żmudnego dreptania w ciszy lub pozostawania w ukryciu. Wrogów zdecydowanie lepiej omijać niż zabijać, a takie działania przez całą wędrówkę zajmą Wam ponad 20 godzin. Nie znajdziecie tutaj podpowiedzi wyskakujących na ekranie jak w innych produkcjach, tylko powolne i ciche poruszanie się po stacji zapewni Wam przeżycie. To gra, która wynagradza cierpliwość oraz stawia na eksplorację. Rewelacyjne jak dla mnie tempo rozgrywki nie pozwalało mi się spieszyć, bo każdy błąd powodował, że zaczynałem spory urywek rozgrywki od nowa. Więc lepiej zastanowić się trzy razy zanim coś zrobicie.

 

Ucieczka przed Obcym to ostateczność. Trzeba regularnie patrzeć na detektor ruchu, który wielokrotnie uprzedza nas o zagrożeniu. Potęguję nieziemski klimat oraz oczywiście przyczynia się do doświadczenia uczucia zbliżającego się niebezpieczeństwa. Ksenomorf potrafi nas dogonić niemal zawsze i kończy się to rychłą śmiercią. Nigdy nie jesteśmy też pewni co kryje się tuż za rogiem, czy grasujący w pobliżu android nie jest aby przypadkiem wrogo nastawionym do ludzi. Walka to ostateczność - naszą bronią jest spryt i umiejętność planowania. Na tym zasadniczo w grze należy bazować.

 

Przede wszystkim Obcy: Izolacja zachwyca stylistyką, a dopiero w drugiej kolejności grafiką. Ziarnisty filtr nałożony na obraz skutecznie pomaga w budowaniu filmowego klimatu. Całość utrzymana jest w konwencji filmu Ridleya Scotta z 1979 roku. Dbałość o detale, sterylność wraz z wiernością pomieszczeń jest główną zaletą oprawy wizualnej. Jedynie do czego mogę się przyczepić to kiepskiej jakości wykonane twarze postaci oraz ich sztywna animacja. Sama gra chodzi niezwykle płynnie oraz stabilnie i w kwestiach czysto technicznych nie mam nic do zarzucenia.

 

Mroczna przygoda ma też swoje wady. Nie do końca wykorzystano potencjał fabularny, przez co postacie poboczne nie są szczególnie interesujące oraz przez nas zapamiętane. Nie wykorzystano potencjału głównej bohaterki, której działania sprowadzały się jedynie do czynności inżynierskich. Przede wszystkim to klimat buduję atmosferę w tej grze a nie kreacja Amandy. Także rozgrywka zbyt wielu miejscach często okazuję się irytująca. Zdarzyło mi się kilkukrotnie utknąć w jednym miejscu, tylko dlatego, że niespodziewanie Obcy pojawił się zbyt blisko podczas zapisywania aktualnego stanu gry w przeznaczonych do tego miejscach. Ginąłem tam wielokrotnie, więc jedynie co mi wypadało to wczytać poprzedni stan gry. Takich sytuacji, nawet bez udziału kreatury było kilka. Przyczepić się można do dłużącej się niemiłosiernie kampanii, która gdy myślałem, że to już koniec wcale nie zamierzała się skończyć. Oczekując na zakończenie jak na prawdziwą ulgę, z drugiej strony wcale nie chciałem końca tej przerażającej dla mnie przygody. Również daleko rozmieszczone punty zapisu nie ułatwiały mi życia w przechytrzeniu stwora a tym bardziej w utrzymaniu się przy życiu. Pomimo swoich mankamentów gra jest świetna i nie mam zamiaru tego ukrywać przed wami.

 

To piekielnie klimatyczna produkcja, nasiąknięta po same brzegi klimatem z filmu ''Obcy- ósmy pasażer Nostromo". Co ciekawsze robi to jeszcze z większym powodzeniem niż wspomniany przeze mnie film. Obcy: Izolacja to gra trudna, która nie prowadzi gracza za rączkę, jak po sznurku prosto do celu, co najczęściej ma miejsce w wielu innych tytułach. Nie wybacza także błędów, ale daję za to ogromną satysfakcję. Jeśli szukacie intensywnych i niezapomnianych wrażeń, pełnej adrenaliny nieustającego ani na chwilę poczucia filmowej grozy, jest to tytuł dla was stworzony. W tej grze właśnie to wszystko znajdziecie.

 

Obcy: Izolacja to tytuł na jaki czekałem od zawsze. Trudny, niezwykle klimatyczny, z adrenaliną i poczuciem strachu. Ma swoje problemy, ale jest bez dwóch zdań godny polecenia. Ode mnie mocne i zasłużone osiem za niezwykle udany powrót do uniwersum Obcego.

 

 

8 ( Warto zagrać )

 

Plusy:

  • Ogromne pokłady genialnego klimatu;
  • Świetna aranżacja świata gry;
  • Dobrze zarysowany i uchwycony motyw przetrwania wraz z nieustanną walką o życie;
  • Pełna adrenaliny oraz filmowej grozy, długa jak na dzisiejsze standardy kampania;
  • Rewelacyjnie dźwiękowo jak i muzycznie;
  • Niesamowita stylistyka nawiązująca do pierwszej części filmu;
  • Wykreowanie Obcego na rasowego zabójcę oraz jego nieprzewidywalność;
  • Wymagająca cierpliwości oraz trudna rozgrywka...

Minusy:

  • bywa również z czasem frustrująca;
  • Dyskusyjny system zapisu stanu gry;
  • Niewykorzystany w pełni potencjał fabularny oraz głównej bohaterki;
  • Trochę na siłę wydłużona przygoda singleplayerowa, która nie pozwala złapać drugiego oddechu;

 

Autor: Kamil Nakonieczny

 


 

 

Write a comment

Comments: 0

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium