''Czapki z głów'' - marka Crysis raz za razem dostarcza wizualnego szoku

''Techno-czarodzieje'' ponownie powracają, albowiem nowa odsłona Crysis bryluję dzięki fenomenalnej oprawie graficznej. Czy wizualny magnes potrafi przyćmić także inne elementy sequela od studia Crytek? O tym przekonacie się czytając niniejszą recenzję odzianego w nano-kombinezon fana wcześniejszych części.

Marka Crysis posiada ewidentny problem z przedstawianiem interesującej fabuły, która i w tym wypadku również nie porywa. Pomimo to przynajmniej stara się oddać dramaturgię wydarzeń. Znów zagrożeniem będzie wrogo nastawiona korporacja C.E.L.L., która to usiłuję przejąć kontrolę nad miastem Lecz to nie jedyny problem a jeszcze większe zagrożenie zmierza ze strony Cepidów. Jak to zwykle w tej serii bywa znów staniemy przed obliczem niebezpieczeństwa jako bohater ratujący Ziemię przed jej katastrofą. Zaczyna się nadzwyczaj interesująco do chwili pojawienia się właśnie futurystycznych obcych zwanych, inaczej ''Cepidami''. W tym nieporadnym momencie cały czar pryska, bowiem im dalej w las, tym bardziej potęguję się we mnie uczucie ''Deja Vu''. Wylany na mą głowę zimny kubeł wody jest dowodem fabularnej pustki zwieńczony koszmarnym finałem całej tej opowieści.

W tej odsłonie Crysisa dla odmiany wcielamy się w postać dobrze nam wcześniej znanego ''Proroka'' któremu będzie towarzyszyć inna ikona tej serii ''Psychol''. Którego to szczególnie zapamiętałem z dodatku pt. ''Crysis Warhead''. Tymczasem teksty są niezwykle miałkie pozbawione jakichkolwiek emocji co po części jest winą koszmarnie brzmiącego dubbingu co ewidentnie odbiło się na przedstawionej w grze historii.

Tymczasem akcja gry przenosi nas ponownie do Nowego Jorku, lecz w zupełnie w odmienionej scenerii nazywanej ''7 cudami świata''. To siedem przepięknych i zróżnicowanych lokacji. Począwszy od porośniętej metropolii po kopułę wolności, gdzie na sam koniec trafiłem do futurystycznie wyglądającej machiny obcych. Zatem ciężko narzekać na monotonię otoczenia, która co rusz się tutaj zmienia.

Co się tyczy samej rozgrywki jest to rozwinięcie pomysłów z niezwykle udanej części drugiej. Zatem fanów wcześniejszych odsłon uspokajam. O dziwo trzeci Crysis całkiem nieźle spisuję się jako skradanka a przynajmniej usiłuję preferować taką właśnie formułę rozgrywki w pierwszych jej etapach przygody. Jednak pozytywny aspekt tej strzelaniny ma również swój koniec. A kończy się on w momencie, w którym pojawiają się jednostki Cepidów. Wtedy zaś skradanie nie ma najmniejszego sensu a wymiana ognia wydaję się być nieunikniona w starciu z przeważającymi siłami ze strony wroga. W ten czas w zabawę wkrada się monotonia, ponieważ walka nie sprawia tyle radości co w przypadku potyczek z oddziałami C.E.L.L.

Pierwsza odsłona Crysis zachwyciła swobodą działania, w której gracz dostawał dość rozległy obszar, gdzie sposób rozegrania misji zależał wyłącznie od nas samych, zaś teatr działań pozbawiony był sztucznych ograniczeń w postaci niewidzialnych ścian co mogło się podobać. Natomiast dwójka odeszła już od tej koncepcji stając się bardziej ''corridor shooterem'', ale i tak jeszcze występowała owa swoboda. W przeciwieństwie do jej poprzedników Crysis 3 to swego rodzaju hybryda, gdzie korytarzowe etapy przeplatają się z nieco bardziej obszernymi lokacjami, w których porozrzucano nawet pojazdy, pełno broni oraz amunicji do niej a droga dojścia do celu posiada kilka wariantów. Takie misje były dwie - w dodatku na sam koniec. Cała reszta to dość liniowe etapy w których, choć mamy dwie drogi wyboru czy choćby możliwość poruszania się w pionie nie sprawia to tyle radości co w jej originale. Nie jest to jednak na tyle liniowy FPS w stylu gier ''Call of Duty'' czy ''Metro 2033'', chociaż szkoda, że nie pokuszono się o bardziej sandboksową swobodę.

Promowany na okładce gry łuk spisuję się wyśmienicie jako skrytobójcze narzędzie do eksterminacji oponentów. Różne rodzaje grotów mają też różne zastosowanie, tego właśnie brakowało abym stał się teraz prawdziwym łowcą. Niemniej repertuar uzbrojenia jest najbogatszy właśnie teraz, bowiem w tym wachlarzu postarano się nawet o dodanie arsenału obcych z siłą ognia nieporównywalnie większą od jej standardowych odpowiedników. Natomiast sporym wzbogaceniem rozgrywki jest możliwość hakowania wieżyczek, min i itd. co przekłada się na gameplay. Co więcej dzięki temu można sprawić nie mały zamęt w poczynania oddziału wroga.

Następnym bardzo charakterystycznym dla tej serii jest dostosowywanie nano-modułów - innymi słowy rozwój pancerza nabrał na znaczeniu. Dzięki temu zabiegowi zabawa stała się znacznie atrakcyjniejsza. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie aby zagrać w stylu ''Rambo'' aktywując funkcję '' Maximum Armor''. Znajdą się również wielbiciele o ,,skradankowych'' predyspozycjach zamieniając się w prawdziwą maszynę do śmiercionośnego zabijania z zaskoczenia. Ogrom możliwości na początku przytłacza tylko szkoda, że ten potencjał został zaprzepaszczony w tak krótkiej kampanii.

Studio Crytek ponownie wniosło się na wyżyny najwyższych możliwości zaspakajając mnie od strony technologicznej. Dlatego ponownie Crysis zostanie przeze mnie zapamiętany poprzez hiperrealistyczny obraz wizualnego podniecenia, a nie przez mało wzruszającą historię o ratowaniu świata. To co dane było mi zobaczyć w grze jest właśnie tym siódmym cudem świata. Na ten moment ''pseudo nextgenowe'' tytuły nie mają w tej kwestii czego szukać. Przecudne są widoki zwłaszcza na początku gry, w którym rejony Nowego Jorku porośnięte są dżunglą co robi niesamowite wrażenie. Zdumiewające jest jednak to , że ta ''betonowa dżungla'' również świetnie została zoptymalizowana mogąc się w pełni nacieszyć najwyższą jakością obrazu. Ostre niczym brzytwa tekstury, mocne refleksy świetlne tworzą niesamowite przeżycie wizualne w dodatku okraszone filmowym widowiskiem w której ważą się losy Ziemi. Nie bez powodu nazwałem ich ''techno-czarodziejami'', ponieważ sam zostałem przez nich oczarowany tym co w tej grze ujrzałem.

Ścieżka dźwiękowa nie zawodzi, mimo, że nie jest na równi atrakcyjna co w przypadku poprzednika - aczkolwiek wpada w ucho. Udźwiękowienie gry to ponownie solidna rzemieślnicza robota. Natomiast totalnym nieporozumieniem i dla mnie nie zrozumiałe posunięcie ze strony EA Polska to dubbingowanie swoich gier, w której fabuła odgrywa raczej drugorzędną rolę, a co za tym idzie równie szybko wyświetlane są napisy końcowe. Co gorsze dubbing wypadł tutaj koszmarnie sztucznie. No chyba, że jest to seria Mass Effect lub Dragon Age.

Po skandalicznie krótkiej przygodzie z trybem single player nadeszła pora na sieciowe boje na wielu starannie przygotowanych mapach. I w tym momencie zostałem pozytywnie zaskoczony, bowiem dopiero teraz multiplayer daję radę mnie zatrzymać na długie wieczory. Jest to po części spowodowane dynamiką tempa co może na pierwszy rzut oka nasuwać słuszne zresztą skojarzenia z serią ''Call of Duty''. O tyle to nanoskafander i atrakcyjnie wielopoziomowe zaprojektowane lokacje zmieniają całkowicie charakter rozgrywki. Najbardziej wyróżniającym się trybem trzymającym w napięciu jest tryb łowcy. Zabawa ta polega na znalezieniu i tym samym wyeliminowaniu zamaskowanego gracza uzbrojonego w łuk. Który również nie pozostaję w swej postawie bierny, czekając na dogodną okazję i potencjalną ofiarę. Ten kto zdoła go ustrzelić staję się automatycznie łowcą. To natomiast idealnie oddaję filmowy klimat ''Predatora''. Ogólnie trybów rozgrywki jest wiele po standardowyTteam DeathMatch po odbijanie włóczni. Do tego jest równie wiele map i to czyni z nowego Crysisa świetną propozycję multiplayerową. W mojej opinii inną oraz wcale nie gorszą niż oferująca przez konkurencję. Równocześnie zaważa to na ocenie, która po mocno przeciętnym singlu podskoczyła do góry.

Czy zatem warto zagrać w nowego Crysisa? Moim zdaniem jak najbardziej tak zwłaszcza dla trybu multiplayerowego. Pomimo słabszych ocen w stosunku do jej poprzednika jest to nadal dobry nieco odmieniony Crysis jakiego pamiętam od samego początku. Zarówno godny sequel, który powinien zadowolić fana serii jak i gracza lubującego się w ''skradanko- strzelankach''. Największą wadą jest natomiast długość kampanii składająca się zaledwie z siedmiu dość liniowych misji. Na szczęście krótki tryb singleplayerowy rekompensuję z nawiązka dynamiczny z rodem z '' Call of Duty'' multiplayer, którym jestem bardzo mile zaskoczony. I to cały Crysis- ponownie prześliczna wizualnie przygoda ze względnie wciągającą rozgrywką, lecz niepozbawioną wad. Po raz kolejny serwująca bezpłciową, choć i tak ciekawszą niż w pierwowzór warstwę fabularną.

 

Ocena gry 7/10

 

Zalety:

  • Genialna oprawa graficzna;

  • Możliwości nano-kombinezonu;
  • Usprawniona rozgrywka;

  • Dynamiczny tryb multiplayer;

  • Pierwsza połowa gry;

  • Bardzo dobra ścieżka dźwiękowa;

  • Świetna optymalizacja;


Wady:

  • Skandalicznie krótka kampania;
  • Miałka i sztampowa fabuła;
  • Słabe SI;
  • Tragiczny i męczący finał;
  • Dubbing;

 

Autor: Kamil Nakonieczny

 

Write a comment

Comments: 0

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium