Solidny prequel bazujący na rewelacyjnym schemacie

Trzecia część z cyklu widowiskowych gier akcji od studia WB Games Montreal nie przynosi wielu zmian. Wszystko pozostaję na swoim miejscu, co oczywiście cieszy. Generalnie zmian względem poprzednika od RockSteady jest jak na lekarstwo, nie przeszkadzało mi to w świetnej zabawie. Nadal do czynienia mamy z klasową grą z tej serii, choć nieco ustępuję pod wieloma względami w stosunku do poprzednich odsłon.



Fabuła Batman: AO ukazuję początki kariery człowieka nietoperza. I robi to w sposób przekonywujący i na tyle ciekawy, aby nieustannie pchać wątek główny do przodu. Od samego początku dałem się porwać opowieści. Historia w tej części jest zdecydowanie bardziej mroczna niżeli poprzednio. Kierując poczynaniami protagonisty, stawimy czoła bezlitosnym mordercom, elitarnym zabójcom, którzy tutaj polują na Batmana. Miejscem akcji ponownie jest Gotham, po którym panoszą się skorumpowane oddziały SWAT i cała chmara złoczyńców czekających na okazję do bijatyki. Od teraz Batman ma pełne ręce roboty i sporo rzeczy do udowodnienia. Stawimy czoła nie tylko zwykłym, licznym oprychom lecz także na naszej drodze pojawi się Joker, Pingwin i wiele innych postaci. Fabuła w tej odsłonie jest mocnym atutem i jedną z większych zalet. Arkham Origins posiada ciekawych bohaterów, świetne dialogi oraz nagłe zwroty akcji. Wszystkie powyższe cechy wskazują, że to nadal świetna gra akcji.


Oprócz wątku głównego jest cały szereg opcjonalnych zadań pobocznych. Począwszy od rozwiązywania zagadek Enigmy, polowanie na zabójców Batmana, misje detektywistyczne również stanowią ciekawą odskocznię od zadań głównych. Oczywiście za wszystko zdobywamy punkty doświadczenia. System rozwoju postaci pozwala nam na wykupienia punktów w trzech kategoriach. Pierwsze są związane z walką, mnożnikami combo, druga skupia się na niewidzialnym łowcy, gdzie dominują rozmaite gadżety jak np. linka z hakiem, potrójne batarangi jest tego trochę. Ostatnia skupiają się na zdolnościach pomocniczych. Jest w czym wybierać i owe liczne umiejętności oraz gadżety skutecznie pomagają nam w rozprawieniu się z wrogiem na wiele sposobów.


Walk z bossami jest tu sporo. Generalnie każda z nich jest efektowna i niekiedy wymagająca. Polowanie na zabójców na pewno cieszy, rozprawianie się z nimi jest satysfakcjonujące. Starcia z tymi arcytrudnymi przeciwnikami nie tylko opierają się QTE, ale także wymagają większego skupienia i dobrego wyczucia. Potyczki są ciekawe i jest to kolejny solidny atut tej produkcji.


W dalszym ciągu system walki jest niezwykle efektowny oraz płynny. Chociaż został on nieco utrudniony, a wrogowie znacznie częściej i na tyle skutecznie wyprowadzają nas z równowagi, że po prostu ciężej jest od teraz nabić wysoki licznik combo. W późniejszym stadium gry w tym celu pomagają i to nawet bardzo elektryczne rękawice, które zdobywamy po pokonaniu bossa. Znacznie ułatwiają walkę, ale zdolność tą odblokowujemy po osiągnięciu pewnej ilości combo. Nie zmienia to faktu, że model walki choć mało zmieniony w dalszym ciągu daję masę radości. Większość starć opiera się na bijatyce, ale również nie brakuje etapów w którym przyjdzie nam się skradać. Skradanie i używanie rozmaitych gadżetów jest bardzo istotne i sprawia wrażenie, że nie mamy do czynienia z niezniszczalnym herosem. Zwłaszcza widać to, gdy nasi przeciwnicy są uzbrojeni w broń palną, wtedy czuję, że to też tylko człowiek. Mimo mocniejszego pancerza zalewające kule wroga dość szybko obniżają bohaterowi pasek życia. Na pewno czuć, że Arkham Origins zyskał na trudności i stał się bardziej wymagający, a system wyzwań mobilizuję nas do większej uwagi.


Główny wątek zajmuję 15 h, lecz cała reszta aktywności dodatkowych wydłuża ten czas nawet trzykrotnie. Do tego dochodzi możliwość zagrania w New Game + , w tym trybie wrogie są szybsi i mocniejsi. Generalnie jest co robić, otwarta struktura świata pozwala na masę dobre zabawy i odkrywanie wszystkich tajników gry.


Wizualnie prequel nie odbiega znacząco od poprzedniej części. Jest niemal identyczny, ale nadal piękna jest w tej grze oprawa wizualna oparta na silniku Unreal'a. Oczywiście nadal występują w grze słabej jakości tekstury, które rażą w oczy, ale taka już jest przypadłość tego leciwego silnika. Cała panorama miasta, mrok, sylwetki bohaterów, czy strój protagonisty wyróżniają się na tle innych produkcji o superbohaterach. Nie inaczej jest z muzyką, która buduję świetny klimat gry. Mroczna, enigmatyczna uzupełnia piękną warstwę graficzną tego tytułu. Natomiast Voice- Acting to również klasa światowa. Marka Hamilla zastępujący go Troy Baker w roli Jokera spisał się wyśmienicie.


Nowy Batman to świetna gra akcji TPP oraz gratka dla fanów serii. Najpoważniejszym zarzutem nowego Batmana jest brak widocznych zmian i loteryjne błędy, które są w stanie uniemożliwić dalszą rozgrywkę. Dlatego ocenienie nowego dzieła WB nie jest proste. Pomimo wątpliwości Arkham Origins podtrzymuję siłę serii i robi to klasą, ale nieco gorzej niż jego poprzednicy. Lecz nadal jest to tytuł godny uwagi i warty zakupu. Ja bawiłem się wybornie i krzywdzące byłoby z powodu poważnego błędu wystawić jej notę niższą niż 7, ale wyższej także nie mogę jej przyznać. Reasumując pozycja obowiązkowa dla fana serii, dla całej reszty może to być po prostu dobra gra akcji lub udany początek z tą serią.


 

Werdykt: 7/10

 

Zalety:

  • nadal świetna acz lekko utrudniona mechanika walki;
  • masa aktywności dodatkowych,
  • wyśmienita oprawa audio-wideo;
  • interesująca historia o początkach kariery Batmana;
  • wymagające oraz efektowne walki z bossami;
  • świetny voice-acting;

Wady:

  • poważny błąd uniemożliwiający dalsze przejście;
  • mało ilość nowości;
  • przewidywalna fabuła;

 

Autor: Kamil Nakonieczny

 

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium