Triumfalny powrót do najlepszych korzeni serii. Sam Paryż zachwyca architekturą i wirtualną turystyką, a nasz Asasyn w końcu jest skrytobójcą.

To kolejna część o asasynach i na pewno nie ostatnia. Assassin's Creed Unity wprowadza wiele ciekawych zmian w mechanice rozgrywki, ale niekoniecznie wszystkie są dobre i dopracowane. Niemniej jest to pierwsza next-genowa gra o skrytobójcy z całego dorobku najbardziej dochodowej marki od studia Ubisoft.  Po odpaleniu gry momentalnie rzuca się w oczy przepięknie zaprojektowany Paryż spełniający również funkcję przewodnika turystycznego po monumentalnym mieście pełnym zabytków, wydarzeń historycznych i atrakcji.  Jest to zdecydowanie najładniejsza odsłona serii, ale przy okazji najbardziej zbugowana produkcja wydana w 2014 roku. Niemniej jednak, nie tylko jako fan serii stwierdzam, że w nowego AC grało mi się bardzo przyjemnie i jest to tytuł mający wiele interesującego do zaoferowania, pomimo sporej ilości niedociągnięć.

Po nużącej odsłonie pt. ,,Black Flag'' w pirackiej otoczce powracamy w samo serce Paryża. Mimo tego, że nie przypadł mi do gustu piracki klimat, była to bardzo ciekawa odskocznia od monotonnego skakania po dachach budynków. Pływanie własnym statkiem i abordaże sprawiały mi kupę radości i odświeżyły serię, której od dłuższego czasu gracze zarzucali stagnację w tym także brak pomysłów na nową odsłonę. Ten świetny patent na uatrakcyjnienie rozgrywki zadowolił wielu sympatyków pirackich wrażeń, ale niekoniecznie już sam tytuł sprawdzał się jako gra o asasynach polujących na templariuszy. Z wielką radością przyjąłem wieść, że tym razem akcja będzie rozgrywać się w dużym mieście, a mianowicie w Paryżu w czasie Rewolucji Francuskiej. Po ostatniej części wręcz zatęskniłem za dużym miastem, gdzie mógłbym się powspinać na najwyższe punkty widokowe. I o to  pojawiło się Unity dając mi tą możliwość.

 

Nowa historia to również zupełnie inny bohater - asasyn o imieniu Arno Dorian. Tym razem wcielamy się w młodego Arno - Francuza, Paryżanina, który dość szybko wstępuję do bractwa asasynów w czasie Rewolucji Francuskiej. Najpierw poznajemy go, jako małego chłopca, który dosyć szybko doświadcza wielkiej życiowej tragedii na własnych oczach. Nasz bohater poszukuje odkupienia, a bardziej skupia się na zemście na oprawy swojego ojca. W tym czasie udoskonala tajniki asasyna, szlifując swoje umiejętności, które są mu niezbędnie potrzebne do zgładzenia swoich wrogów. Przechodzi błyskawiczne szkolenie pod okiem mistrza i stając się w późniejszym czasie perfekcyjnym zabójcą.

 

Fabularnie jest to jedynie powielona kalka wydarzeń z przygód Ezio, nawet protagonista z charakteru przypomina Włocha, lecz w żaden sposób go nie przewyższa.  Historia trzyma wysoki poziom, ale sama główna postać tylko na samym wstępie wzbudzała we mnie początkowy entuzjazm, potem było już gorzej. Ezio, Edward czy nawet mocno krytykowany Connor z części trzeciej w moim odczuciu był bardziej wyrazisty. Zatem fabularnie nie jest źle, miejscami nawet historia wciąga, ale umywa się do najlepszych chwil porównując ją do opowieści Ezio Auditore da Firenze. Zbyt przewidywalna fabuła, ale z wieloma dobrymi zwrotami akcji, ciekawymi postaciami pobocznymi, ale z kolei nijakim wątkiem miłosnym Arno oraz Elise w roli głównej. Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność co zagrało, a co nie w tej nieco słabszej niż poprzednio opowieści, która może nie zachwyca, ale ma swoje momenty i nadal trzyma w miarę wysoki poziom do jakiego przyzwyczaiła nas ta seria.

Assassin's Creed Unity to nie tylko wykonywanie kolejnych sekwencji, których łącznie jest dwanaście.  Unity po raz pierwszy oferuję coś czego poprzedniczki nie miały- misje kooperacyjne dla dwóch lub czterech graczy z możliwością zagrania samemu. Ok, w sumie nic rewolucyjnego, ale szybko okazuję się, że te misje są rozbudowane, długie, wymagające oraz mają zarys fabularny. To sprawia, że chce się w nie po prostu zagrać. Granie z kimś oczywiście sprawia o wiele więcej frajdy niż w pojedynkę, o ile ta druga osoba nie biega chaotycznie po mapie bez celu, alarmując przy tym wszystkich wrogów. Co więcej - tych misji jest całkiem sporo o różnym stopniu skomplikowania oznaczonych gwiazdkami, od 1- do 5. Warto je wykonywać z uwagi na to, że dostajemy punkty synchronizacji ( potrzebne do odblokowania nowych umiejętności bohatera) oraz dodatkowo możemy  pozyskać konkretny sprzęt do naszego ekwipunku. Przeważnie cel misji skupia się na cichym podejściu do eliminacji danego celu lub wykradnięcia czegoś ważnego. Niewątpliwie jest to jedna z najlepszych nowości zawarta w tej odsłonie. Pomaga w tym także nastawienie na skrytobójczy styl zabawy, dając masę satysfakcji z przechodzenia złożonych etapów.

 

Misje Co- op dzielą się na misje w trybie współpracy oraz misje kradzieży w trybie współpracy. Te pierwsze dzielą się na bardziej fabularyzowane misje z różnorodnymi celami, a drugie to standardowe kradzieże w celu pozyskaniu dużego zastrzyku gotówki.

 

Główny wątek fabularny składa się z 12 chapterów, które również cechują się różnym stopniem trudności. O dziwo - jest to dopiero pierwsza część, w której zadania stają się dla gracza prawdziwym wyzwaniem. O tuż poziom trudności jest dosyć wysoki jak na sandboxa, szczególnie jeśli nie dopakujemy odpowiednio wcześniej postaci w szereg ulepszeń. Moim zdaniem takie rozwiązanie nie tylko zmusza do wykonywania innych misji np. pobocznych czy kooperacyjnych, ale stanowi świetną alternatywę dla tych, których już znudziła ''casualowość'' tej marki. Dla mnie jest to ogromny plus, ale dla innych może być to poważną przeszkodą, aby ukończyć nowego Asasyna.

 

 

Największą zaletą Unity jest oczywiście samo miasto- Paryż.  Jest ogromne, a przy tym pieczołowicie dopracowane i w zasadzie najbardziej znane uliczki, zabytki przeniesiono prosto do gry, więc produkcja ta łączy podziwianie prawdziwych budowli oraz bogatą encyklopedię historyczną oraz można poczytać o różnych ciekawych miejscach. Świat gry stał się znacznie większy i bogatszy, oferując pełną swobodę eksploracji oraz nie brakuje tłumu przechodniów na ciasnych ulicach miasta. Paryż wypełniony jest po same brzegi przeróżnymi aktywnościami. Mapa wręcz przygniata ilością różnych zadań od znajdywania skrzyń, wykonywania misji pobocznych np. świetnych zadań detektywistycznych ( tajemnicze morderstwa), czy opowiadających o losach Paryża (Paryskie opowieści) i wiele innych, zresztą bardzo ciekawych, opcjonalnych misji jest tutaj co nie miara. Do tego zdarzają się losowe sytuacje, choć się powtarzają jak, np. łapanie złodziei to dają one wymierne profity.

 

 

Mistrz broni jednoręcznej, drzewcowej, gilotynowej? Do wyboru do koloru. Styl gry zależy wyłącznie od nas. Możecie rozwijać postać w 4 kategoriach: walka wręcz, dystansowa, niewidzialność i zdrowie. To mi się właśnie podoba, tego właśnie mi brakowało wcześniej, aczkolwiek często gra wymusza na nas bardziej skradankowe podejście do celów misji. Jednakże podoba mi się idea rozwoju postaci w tej odsłonie i mam nadzieje, że będzie to dalej rozwijane. Powróciły statystyki jak w grach RPG, niezależnie od preferencji, możemy zmieniać różne części ubioru, jedne bardziej premiują skradanie o różnych bonusach, a inne stawiają na walkę wręcz. To też jest ogromna zaleta, bo teraz nasz Arno może się wyróżniać na tle poprzedników, przynajmniej w kwestii koloru, stroju i posiadanych broni, ale i także stylu z jakim będzie rozprawiał się z Templariuszami. Sam oręż oraz gadżety o różnych parametrach w końcu mają znaczenie, im lepsza broń tym, szybciej rozprawimy się z delikwentami. Pomocne w czasie zadań będą widmowe ostrza, bomby trujące, ogłuszające, dymne, szkoda, że ukryte ostrza trochę zeszły na dalszy plan. Moim zdaniem jest tego wystarczająco, by stworzyć sobie doskonałą okazję do zabójstwa o danej specyfice.

 

Walka za pomocą broni stała się bardziej wymagająca, wrogowie już nie czekają w kółeczku tylko nas od razu atakują. Nadużywane są często strzały z broni palnej przez naszych przeciwników o stu-procentowej celności z każdego niemal miejsca, co może po pewnym czasie wkurzyć. Zamiast kontrataku jest parowanie i jest to zmiana na plus, bo już nie siekamy 10 strażników na raz, teraz taka grupa stanowi poważne i często zbyt duże zagrożenia, by przeżyć tą konfrontację. W takim wypadku lepiej jest uciec, niż ryzykować zgonem.

 

Problemem gry jest to, że nasz bohater często nie robi tego, co chcemy. Zaklinuje się, skoczy nie tam gdzie trzeba, mechanika jest ok, ale wymaga sporej ilości poprawek, by stała się przyjemniejsza. Często jest niestety tak, że giniemy nie z własnej winy tylko z powodu błędów oraz niedoskonałości w sterowaniu. Parkour Arno stał się bardziej widowiskowy, schodzenie jest teraz o wiele prostsze, wygodniejsze i przy tym dużo szybsze niż kiedykolwiek wcześniej.

 

Chciałbym jeszcze  na moment powrócić do zadań głównych. W końcu pozbyto się nadmiernie powielanych misji śledzenia kogoś tak, jak było to w przypadku odsłony zatytułowanej Black Flag. Zadania często polegają na eliminacji głównych antagonistów, ale tutaj mamy pełną swobodę, otwarty obszar, różnorodne środki zagłady i ukryte przejścia. Brzmi trochę jak symulator zabójcy z gry Hitman i jest trochę w tym racji. Takie podejście sprawia, że nie ma mowy o desynchronizacji, a podejście do głównego celu sprawia masę satysfakcji i stawia na kreatywność gracza. Sposób na unicestwienie jest wiele, można wdać się w otwartą walkę, ale to nie ma najmniejszego sensu. Gra stała się o wiele bardziej skradankowa i przypomina najlepsze momenty z Assassin's Creed II.

 

 

Oprawa audiowizualna w nowym asasynie przytłacza ilością i szczegółowością detali. Tekstury są ostre i nasycone pięknymi, żywymi kolorami, chociaż technologicznie umywa się do liderów w tej kategorii. Przede wszystkim miasto gra pierwsze skrzypce, pieczołowicie dopracowane i barwne z tysiącami przechodniów. Niestety okupione jest to słabą optymalizacją i częstymi spadkami animacji na wszystkich platformach. Niemniej jednak, jest to najpiękniejsza odsłona z całej serii, wyraźny progres graficzny i jedna z najładniejszych gier wizualnych, turystycznych w jakie dotąd grałem. Paryż od samego początku mnie zauroczył widokami i architekturą, autorzy spisali się na medal.

 

Co mi się nie podobało? Niedopracowany system skradania, który bardziej przeszkadzał niż pomagał, stuprocentowa celność z broni palnej przeciwników, mało wyrazisty bohater i sztampowa fabuła o złych Templariuszach. Nie wliczam już błędów i optymalizacji, bo już o tym setki razy wspominałem. Oczywiście coś by się znalazło. Niestety Unity jak coś robi dobrze, to i robi coś źle. Liczne zalety przeplatają się z wieloma wadami i nie jest to z pewnością najlepsza odsłona serii, ale też i nie najgorsza. Gdyby się nie pospieszono z premierą byłoby dużo lepiej dla tej niezłej produkcji.

 

To jedynie ułamek bogatej zawartości tej niezwykle rozbudowanej odsłony opowiadającej o losach Arno Doriana. Gdybym musiał opisać każdy szczegół i całą zawartość to w połowie czytania byście mieli dość od przeładowanej treści. Summa summarum Assassin's Creed Unity to tytuł niezły, ale też bardzo nierówny. Wiele rzeczy robi dobrze, ale też wiele źle. Ogromne miasto wygląda fenomenalnie, ale znowu błędy trapiące tą produkcję skutecznie odbierają immersje z gry. Na pewno jest tu wiele trafionych pomysłów: trudniejsza walka, rozwój postaci, kooperacja, bogata customizacja. Jeśli jesteście w stanie przeboleć problemy wieku dziecięcego w postaci: wielu błędów, nędznej optymalizacji i frustracji niedopracowaną mechaniką poruszania się i średnim bohaterem to ten tytuł dostarczy wam bardzo wiele pozytywnych wrażeń z eksploracji Paryża i powrotu do skrytobójczych zabójstw. Ja jestem na tak i grało mi się bardzo przyjemnie, chociaż wiele rzeczy mnie tutaj wkurzało. Każdy fan serii odnajdzie w tej grze wiele fajnych pomysłów i nie będzie się nudził, bo to gra na ponad 100 h jeśli chcemy wymaksować ten tytuł.

 

Ocena gry: 7.5 /10

 

Plusy:

 

+ Świetna oprawa audiowizualna;

+ Paryż z mnóstwem rzeczy do robienia i zbieractwem;

+ Klimat rewolucji francuskiej i zarysy postaci z tamtego okresu;

+ Rewelacyjne misje kooperacyjne z warstwą fabularną;

+ Nareszcie skrytobójstwa są skrytobójstwami;

+ Bogate możliwości customizacji postaci;

+ Rozwikłanie zagadek: Tajemnicze morderstwa;

+ Wymagająca walka...

 

Minusy:

 

- ... która również doprowadza gracza do szału;

- mało przekonywujący protagonista;

- niewykorzystany potencjał fabularny;

- mało intuicyjny system skradania;

- duża ilość błędów i przenikających obiektów;

- nędzna optymalizacja;

 

 

Comments: 0 (Discussion closed)
    There are no comments yet.

Kontakt:

GG 8767038

Email: kamil89pl@wp.pl

Moja specyfikacja PC:

CPU: Intel Core i7 7700K 4.5 Ghz

MOBO: MSI Z270 Krait Gaming

GPU: MSI GTX 1060 Gaming 6G

RAM: 16 GB RAM DDR4 3200 MHZ

PSU: Silentium PC L1 Vero 600W

OS: Windows 10 Home Premium